Cobym zrobiła, gdybym miała 1.000.000?

Mistrzowska para Austrji w grze mieszanej, pp. Kraus i Haberl, na kortach krakowskiego AZS-u.

Nasza druga ankieta — odpowiada Rosa Kraus, pierwsza rakieta Austrji

Jest dzień upalny. Strugi złotego żaru spływają między wyniosłe drzewa Parku Krakowskiego. W sennej atmosferze usypia na ławce jakaś para staruszków. W pobliżu, koło stawu, bawi się w cieniu grupka dzieci… Dalej panuje już niezmącona cisza…

Wtem z przeciwnej strony, z poza zwartego muru listowia, zrywa się burza oklasków… Na czerwonym dywanie tenisowego kortu, wkrojonym w zieleń murawy i oprawnym z trzech stron w drewniane ramy zaludnionych trybun, uwijają się jakieś postacie w pogoni za białą piłeczką… Ta, niby świetlany punkt z komedyjek Walta Disneya, znaczący tam rytm melodji wśród liter biegnącego tekstu, tu, przenoszona umiejętnemi uderzeniami rakiet nad siatką, wybija raz po razu na obydwóch płaszczyznach kortu punkty zwycięskie…

Dla kogo? Czy dla tej małej, uśmiechniętej dziewczyny, co lekko, zda się bez najmniejszego wysiłku, podchodzi do nadlatującej piłki i wysyła ją zabójczo długim drivem wzdłuż bielejących linij? Czy może dla jej vis-à-vis, co na pierwszy rzut oka wygląda w swych krótkich, obcisłych spodenkach na dorodnego młodzieńca, który energicznie się broni przed atakami mistrzyni Polski?

Mecz kończy się… Na wieży wyników pojawiają się cyfry, głoszące w języku rycerzy białego sportu zwycięstwo Jadwigi Jędrzejowskiej… Z pochyloną głową schodzi z kortu pokonany „chłopiec”, pierwsza rakieta Austrji, Rosa Kraus. Publiczność mimo przegranej oklaskuje ją gorąco, zachwycona stylem gry zawodniczki i jej niezwykłym charme’m.

Kto, jak kto — pomyślałem — ale ta chyba wie, czego chce! I już po paru minutach prosiłem pannę Kraus, by zabrała głos w naszej drugiej ankiecie.

— Cobym zrobiła, gdybym miała miljon? To paradne pytanie! Musi mi pan trochę pomóc, bo jestem zupełnie oszołomiona tą górą złota! A zresztą powiem prosto z mostu: żyłabym dzień i noc tenisem — tak długo, dopókibym nie doszła do mistrzostwa świata! Bo to jest mojem największem pragnieniem! Nie ma pan jednak pojęcia, jak trudno człowiekowi, który musi się ograniczać w wydatkach, dojść do pierwszorzędnych wyników w białym sporcie, może najkosztowniejszym ze wszystkich innych.

Wszyscy mi mówią, że posiadam doskonałe warunki fizyczne i psychiczne. Nawet trener jest ze mnie dumny. W Austrji znalazłam się na pierwszem miejscu. Ale to wszystko nie daje mi zadowolenia. Pozatem mam te same pragnienia, co każda młoda kobieta… No! ale niech mi pan teraz powie, coby pan zrobił, mając miljon w kieszeni?

— Odpowiem na to pytanie wtedy, gdy zostanie pani redaktorem jakiegoś wiedeńskiego „Asa”, a ja mistrzem Polski w tenisie!

J. L.

Tygodnik AS nr 16, 16 czerwca 1935 (s. 8)

Udostępnij ten artykuł
Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *