Korespondencja własna z Berlina
Jak Czytelnikom „Asa” z poprzednich korespondencyj wiadomo, bawi zagranicą na gościnnych występach trupa baletowa Parnella. Opinja publiczna w Polsce jest już poinformowana o niebywałych wprost sukcesach baletu tego w Paryżu. W Berlinie występowała trupa Parnella przez cały miesiąc maj w „Wintergartenie”, jednym z największych europejskich music-hallów.
Wyjazd naszego zespołu tanecznego zagranicę spowodował słynny rosyjsko-francuski tancerz Sergjusz Lifar, goszczący parę miesięcy temu w Warszawie. Powiedział on pewnego razu, że „duszę danego narodu poznaje się nie w jego muzeach, jego książkach, jego sztukach teatralnych, ale w rytmie jego tańców”…
Można się do powiedzenia tego ustosunkować pozytywnie lub negatywnie. Wychodząc jednak z założenia Lifara z punktu widzenia propagandowego, należy zaznaczyć, że jest ono najzupełniej słuszne. Publiczność zagraniczna, przyglądająca się tańcom polskiego zespołu w kostjumach o barwach narodowych, znajduje w nich szereg przesłanek, wtajemniczających ją w mentalność narodu polskiego, w jego charakter i rasę.
Balet Parnella był dla publiczności niemieckiej odzwierciedleniem Polski, o której dotychczas w Niemczech mało wiedziano. Dlatego też poczynania propagandy w ciągu ostatnich miesięcy idą ze zrozumiałych względów ku należytemu poinformowaniu społeczeństwa niemieckiego o stosunkach, panujących w sąsiednim kraju. Przyznać trzeba, że propaganda nasza poczyniła już w Niemczech kolosalne postępy. Szereg wystaw, odczytów, koncertów i podobnych imprez był należycie uplasowany i zrobił swoje. Szczytem tego wszystkiego był jednak balet Parnella, który należy obok Chóru Dana zaliczyć do najbardziej nadających się do reprezentowania sztuki naszej zagranicą zespołów.
Czytelnikowi polskiemu, dowiadującemu się o zachwycie zagranicy baletem Parnella, może się to poniekąd wydawać dziwnem. Dlatego trzeba też specjalnie podkreślić, że zagranicę interesuje najbardziej właśnie to, co my w kraju u siebie uważamy za codzienne i powszednie zjawisko. Klasyczny przykład może nam przytem posłużyć nasza polska produkcja filmowa. Dlaczego polskie filmy nie mają zagranicą powodzenia? Zagranica szuka bowiem w polskich filmach czegoś dla siebie nowego, czegoś polskiego. Eleganckie bary i dancingi, od których się roi w każdym polskim obrazie, są w zagranicznych halach atelierowych lepiej robione niż w warszawskich.
I w tem właśnie tkwi tajemnica powodzenia baletu Parnella zagranicą. Balet ten ma dlatego tak kolosalne powodzenie, bo demonstruje przeważnie tańce, które są zakorzenione w polskim ludzie, w polskiej historji i baśni, w muzyce i wogóle całej polskiej mentalności.
Program berliński baletu Parnella był pod tym względem bardzo mądrze dobrany i reprezentuje godnie polski balet narodowy zagranicą. Na szczególne podkreślenie zasługują niektóre „numery”, demonstrowane przez balet z dużem powodzeniem. Do nich należy np. taniec, zatytułowany „Lajkonik Zwierzyniecki”, którego akcja toczy się w Krakowie podczas najazdu Tatarów. Na tle wspaniałej zwierzynieckiej dekoracji widzi się, jak rozbawiony ludek krakowski odpiera napad wodza Tatarów i po odniesionym sukcesie tańczy krakowiaka.
W zupełnie inny świat wprowadza natomiast mazurek p. t. „Ułan i panna”. Przy dźwiękach nieśmiertelnej muzyki Chopina młody ułan z czasów ks. Józefa Poniatowskiego w historycznym mundurze zaleca się do panny, wyrażając swe uczucia za pośrednictwem estetycznie skomponowanego tańca, wykonanego przez Parnella. Uroczą panną była świetna, jak zwykle, Zizi Halama.
Na zakończenie tej korespondencji należy jeszcze dodać, że zespół baletu, składający się z 12 osób, do którego należą tak wybitne indywidualności artystyczne, jak — pomijając już Halamę i Parnella — Janina Leitzkówna albo Pola Szmarówna, jest wyśmienicie stańczony i stanowi nierozerwalną całość.
keld.
Tygodnik AS nr 16, 16 czerwca 1935 (s. 9)