Coraz rzadziej widzi się laski na Zachodzie, mniej również i w Polsce. Moda uznaje obecnie ten kij w ręku za przeżytek, objekt zawadzający. W Paryżu nawet starsi panowie jakoś zapomnieli, że można się wygodnie wesprzeć na tej podporze. Tylko młodzież z grup politycznych chętnie jeszcze uzbraja się w kije, na wszelki wypadek… Możliwe, że wkrótce znowu laska powróci, przywiana przez taką czy przez inną modę.
Bo też od najdawniejszych wieków znajdujemy jej ślady na pomnikach staroegipskich i na sfinksach widzimy dawnych Egipcjan z wysokiemi laskami w ręku. Obserwatorzy zwierząt i podróżnicy twierdzą, że małpy w lasach egzotycznych stale spacerują wsparte na gałęziach… W mitologji greckiej i rzymskiej również nie brak różnych wzmianek o laskach. Przecież Hermes zawsze przedstawiany jest z pałeczką w ręku, oplecioną symbolicznie przez dwa węże, które starał się kiedyś rozdzielić w czasie ich walki…
Za Karolingów laska należała do kostjumu eleganta i nie śmiał się on ukazać bez niej na ulicy. Lecz dopiero za Walezjuszów laska przybrała formę, w jakiej przetrwała do teraz. Za Ludwika XIII była ona jeszcze prostsza. Ówcześni Don Juani używali lasek wydrążonych, by rurką tą rzucać pięknym damom słodycze… Nikt nie myśli dzisiaj o podobnem użyciu laski! Zresztą ówcześni dżentelmeni niedługo bawili się w ten sposób. Zakazano im bowiem tego „sportu”.
Za czasów Ludwika XIV modę lasek przejmują panie. Dzięki nim zapewne laska delikatnieje, staje się bardziej elegancka. Ludwik XIV używał laski nawet w domu, w pałacu wersalskim. Razu pewnego jeden z dworzan zachował się wobec tego monarchy niegrzecznie; Ludwik XIV łamie wówczas swą laskę i wyrzuca przez okno, nie chcąc… zapomnieć się i być skuszonym do obicia impertynenta! W tej epoce bogactwa i luksusu przyjął się zwyczaj lasek niezwykle drogich, o złoconych główkach i t. p. Kronikarze opowiadają, że bankier z tych czasów, niejaki Samuel Bernard, posiadał laskę, ozdobioną drogiemi kamieniami i złotem, tak cenną, że nie umiał nawet określić jej wartości, choć inni oceniali ją na dziesięć tysięcy dukatów, czyli około 170.000 dzisiejszych złotych.
Za Ludwika XV laska staje się znowu prostsza. Te laski chyba najbardziej utkwiły nam w pamięci: wysokie, ozdobione barwnemi wstęgami — idylliczne, zwane u nas „à la Jean Jacques Rousseau” i odpowiadające jego sielankowej literaturze, pełnej pastuszków i pasterek. I tak laska zmieniała wciąż swój wyraz w ciągu wieków, odpowiadając ściśle fizjonomji epoki. Toteż za Ludwika XVI staje się ona jeszcze bardziej skromna i prosta; wstęgi znikają; ludzie, którzy dotąd wspierali się na szpadach, wspierają się obecnie z przyzwyczajenia na kijach.
Za dyrektorjatu laseczki przyjmują kształt groźnych kijów, zaopatrzonych często w szpadę w wydrążonem wnętrzu. Po upadku Napoleona laska znowu staje się mniej agresywna, lecz jest zarazem oznaką byłych wojaków, zwłaszcza oficerów, którym brakuje szabli przy boku, a którzy, pamiętając o dawnych bojach, tulili zamiast stali drewno do serca.
Kończą się wielkie epoki historyczne, o obliczach tak bardzo charakterystycznych. Laseczkę przywłaszczył sobie dandy, elegancik ubiegłego wieku, a za jego przykładem zaczęli ją nosić niemal wszyscy. Wygląd jej nabrał męskiego wyrazu, a laska Balzaca ze złotą kulką lub bambus księcia de Morny miały własne fizjonomje.
A potem… potem, zamiast szpady, którą wtykano w wydrążenie laski, mieszczuchy włożyły… parasol. Dzisiejsi sportowcy odrzucili i kij, i parasol…
Na tem kończą się suche notatki, wygrzebane tu i tam. Należałoby może jeszcze słów kilka powiedzieć o „duszy” laski, towarzyszki człowieka niekiedy przez długie lata — człowieka ociemniałego, uczonego czy złośnika, artysty, bankiera, schorowanego albo biednego itd. itd. Laska każdego z tych ludzi przystosowuje się jakby do swego pana. Możnaby, spoglądając na nią, określić charakter jej właściciela… Lecz takie rozważania zaprowadziłyby nas daleko, często do cel klasztornych, sal szpitalnych, a może aż do sklepów ze starzyzną lub do sal licytacyjnych, sprzedających pozostałości po… zmarłych.
Z. F. (Paryż)
Tygodnik AS nr 17, 23 czerwca 1935 (s. 22)