Dlaczego pan Twardowski jeździł na kogucie…

Zdradzony rycerz jedzie na kogucie. Rysunek średniowieczny.

Bohaterem naszych najpiękniejszych i nawskróś narodowych klechd i legend jest Twardowski. Postać ta z biegiem lat stała się czemś więcej. Twardowski — rycerz i bohater niezliczonych przygód, mędrzec i czarnoksiężnik, figlarz, żartowniś i równocześnie obrońca Imienia Marji, zawadjaka, nikomu jednak krzywdy nie czyniący, pełen animuszu, odwagi i dobroci — to niemal symbol polskiego szlachcica.

Postać tę, pełną uroku, otacza niezwykły sentyment. Z jakiemż wzruszeniem wsłuchujemy się w słowa piosenki Twardowskiego: „Hulaj dusza bez kontusza… Przyjdą djabli, ja do szabli… Czart się zbliża, chlast dwa krzyża, gdzież są djabli, niema was!…”

Fantazja ludowa dokoła postaci Twardowskiego oplotła setki legend i podań, a sława Twardowskiego przekroczyła granice nasze. Gdy porównamy ze sobą wszystkie podania i klechdy, jakie krążą o Twardowskim, to przekonamy się, że Twardowski musiałby się rzeczywiście swą mocą cudowną już nie dwoić, ale „stokrotnić”, by równocześnie być w stu zakątkach Polski, gdzie po dziś dzień wskazują dzieła naszego czarnoksiężnika, dokonane przez niego przy pomocy djabła, gdzie znajdują się karczmy „Rzym”, skąd, jak głosi wieść ludowa, djabeł porwał mistrza Twardowskiego.

Zagadnieniem najciekawszem jest zbadanie, ile prawdy kryje się w klechdach i legendach ludowych, co mówi historja o osobie pana Twardowskiego. Oto najnowsze badania naukowców, którzy przekopali się przez materjał rękopiśmienny XVI i XVII wieku, stwierdzają, że Twardowski był postacią historyczną, że żył i działał na dworze króla Zygmunta Augusta. Pochodził z Wielkopolski, prawdopodobnie z powiatu opoczyńskiego, gdzie płynie rzeka do dziś dnia zwana Twardą, w pobliżu której znajdują się miejscowości Twardowo, Twardowice i Twardów. Istnieje dotychczas znana wielkopolska rodzina Twardowskich z Twardowa i ze Skrzypna, herbu Ogończyk, która posiada w powiecie szamotulskim ordynację Kobylnicką. Stąd też może pochodzić nazwisko naszego czarnoksiężnika, który miał się urodzić około roku 1520 (zmarł w 56 roku życia).

Młody Twardowski wyjechał na studja do Wittembergji, gdzie na wykładach słynnego humanisty i propagatora reformacji Melanchtona poznał się z Franciszkiem Krasińskim, późniejszym biskupem krakowskim (1523–1577). Z Krasińskim przybył Twardowski na studja do Krakowa. Tu przywiózł z Wittembergji jako niezwykłą osobliwość zwierciadło powiększające, które, umierając, zapisał swemu przyjacielowi — biskupowi. W Krakowie niewątpliwie Twardowski pogłębiał umiłowane przez się studja astrologji i alchemji, jakie rozpoczął w Wittembergji. Nie został jednak ani alchemikiem, ani astrologiem; na dworze objął stanowisko koniuszego Zygmunta Augusta.

Tyle wiemy o życiu historycznego Twardowskiego. A czyny jego znane z historji? Lekarz nadworny Zygmunta III, Possel, opowiada w swem dziele o tem, jak Twardowski wywołał przed Zygmuntem Augustem ducha umiłowanej królowej Barbary. Ten sam autor opisuje także figiel Twardowskiego w Bydgoszczy, gdzie jeden z młodzieńców zwrócił się do niego o wyratowanie z nędzy. Twardowski, poznawszy, że ów młodzieniec jest więcej chciwy niż biedny, kazał mu w ustronnej chacie przez całą noc liczyć bezustanku dziewięć pieniążków, wymawiając stale cyfry od 1 do 9. Nad ranem zjawił się przed liczącym pieniądze chciwcem czart w postaci Twardowskiego i spytał, czy się nie pomylił. Młodzieniec odparł, że nie; postać Twardowskiego znikła i już po bogactwach, bo młodzieniec zapomniał, na jakiej cyfrze przerwał liczenie.

Oba te czyny Twardowskiego są najzupełniej wiarygodne. Twardowski mógł wywołać „ducha” Barbary albo przy pomocy zwierciadeł, jak to już wówczas w Krakowie praktykowano, alboteż urządzając seans medjumiczny. Jeszcze prawdopodobniejsza jest hipoteza, że zjawą nie był „duch Barbary”, ale piękna żywa osóbka, szalenie podobna do zmarłej — Giżanka, późniejsza królewska miłośnica. Ta hipoteza jest tem bliższa prawdy, że po epizodzie z wywoływaniem „ducha Barbary” Twardowski znalazł się niespodziewanie w Bydgoszczy, być może po wydaniu się podstępu. Tu miał Twardowski mieszkać na Starym Rynku, w domu, który jeszcze dziś pokazują jako dawną siedzibę Twardowskiego. Dobry figiel z chciwym młodzieńcem jest również bardzo prawdopodobny. Naturalnie ukazał się temu młodzieńcowi spewnością sam Twardowski — kto wie, czy nie po kilku szklanicach miodu, wypitych wraz z przyjaciółmi.

Takiego Twardowskiego zna historja. Legendy i klechdy ludowe znają jednak innego Twardowskiego. Tu Twardowski zjawia się przedewszystkiem jako czarnoksiężnik, z djabłem będący w przymierzu. Bajki o przygodach tego Twardowskiego narastały z pokolenia na pokolenie, wchłaniały w siebie przeróżne podania oryginalne, które wytworzyła regjonalna fantazja, przerabiały mity starodawne i obce, by jaknajwiększą sławą otoczyć postać najpopularniejszego szlachcica.

Twardowski z legendy ludowej już urodził się pod djabelską opieką, bo ojciec jego, chcąc ratować swe życie, zapisał syna djabłom; wędrował do piekieł, by wydrzeć czartom cyrograf ojca, i czyn swój przypłacił utratą pięty; to znów sam kumał się z djabłami, by ich potęgę podporządkować swym figlom i zachciankom, a przedewszystkiem z ich pomocą zdobyć wiedzę alchemiczną i moc czarnoksiężnika. Po wielu latach hulaszczego życia dostał się Twardowski legendy ludowej w szpony djabła, kiedy bawił się w karczmie „Rzym”. A dał Twardowski słowo szlacheckie, że gdy do Rzymu przybędzie (oczywiście myślał o mieście), djabeł będzie go mógł wziąć jak swego. Lecz kiedy czart niósł Twardowskiego do piekieł, wierny rycerz Marji zanucił kantyczki i, opuszczony przez djabła, zawisnął na księżycu.

Zbyt szczegółowego studjum potrzebowałyby te legendy, gdyby się chciało wskazać ich pochodzenie i historję. Niezawsze zresztą moglibyśmy dać wyczerpującą i wiarygodną odpowiedź. Warto jednak zwrócić uwagę na kilka legendarnych opowieści o Twardowskim, które mogą nas pouczyć, w jaki sposób powstają klechdy i mity. Wiele podań głosi różnie kształtowany opis figla Twardowskiego, który na Rynku krakowskim miał wytłuc garnki jednej z przekupek, podobno nawet swej żonie. Figiel ten przypisywano już w XIV wieku Bolesławowi II, księciu śląskiemu.

Lud wiejski wszystko, co widzi w naturze, a co nie zgadza się z jego dotychczasowemi obserwacjami, uważa zawsze za dzieło szatana. Takim właśnie potężnym rozkazodawcą, którego djabli słuchali, był czarnoksiężnik Twardowski. Jemu to jedno z podań ludowych przypisuje wzniesienie siłami djabelskiemi potężnych grobli pod Tykocinem nad Jaszonówką, pod Wygodą w Poznańskiem i pod Wiślicą. Tę ostatnią naprzykład, jak wiemy, budowano jeszcze za czasów Kazimierza Wielkiego.

Kilka zabawnych legend mówi o kłopotach pana Twardowskiego z małżonką, która miała być straszną sekutnicą. Mickiewicz w przepięknej bajce, a za nim podanie ludowe głoszą, że djabeł wolał zrezygnować z duszy Twardowskiego, aniżeli żyć przez jakiś czas z tą sympatyczną jego połowicą. To ofiarowanie swej małżonki djabłu było, być może, jedynym złośliwym czynem Twardowskiego, bo pozatem wszystkie są uciesznemi i płochemi żartami!

Twardowski niejednokrotnie jeździł na kogucie. Lecz skąd powstała ta legenda? Jest ona bardzo starożytnego — wykazały to badania naukowe — pochodzenia. Już na wykopaliskach attyckich z III wieku przed Chr. znaleziono rysunki jeźdźców na kogutach. W średniowieczu zaś ukazywały się rysunki, przedstawiające mężczyzn i kobiety jeżdżących na kogucie lub kurze. Były to złośliwe portreciki różnych popularnych osobistości. Ich jazda na kogucie lub na kurze oznaczała, że albo są zdradzani, albo sami zdradzają. Jazda więc Twardowskiego na kogucie świadczyłaby, że był zdradzany przez małżonkę. Tylko — któż mógł się łakomić na tę awanturniczą jejmość, skoro nawet djabeł z nią flirtować nie chciał?

We wszystkich legendach i bajkach tkwi zawsze jakaś prawda. W legendzie o Twardowskim jest jeszcze takie bogactwo motywów, tyle oryginalności, skarbów fantazji, a przedewszystkiem głębszej myśli, że postać ta musiała stać się także motywem zainteresowań i twórczości naszych pisarzy, muzyków i malarzy.

Wspomnieliśmy już o bajce Mickiewicza. Duży wpływ na podania ludowe wywarła także komedjo-opera J. N. Kamińskiego „Twardowski na Krzemionkach”, z której skorzystał również Lucjan Rydel, wprowadzając Twardowskiego do swego pięknego „Betlejem polskiego”. Na prawdzie historycznej i podaniach ludowych oparte są oryginalne powieści o Twardowskim Sieroszewskiego i Wołoszynowskiego. Wywoływanie „ducha” Barbary uplastycznił Matejko; scena ta jest także jednem z ogniw melodyjnego baletu L. Różyckiego.

Niemieckiego Fausta unieśmiertelnił Goethe. Twardowskiego unieśmiertelniła klechda i legenda ludowa.

(s. w. bal.)

Średniowieczny rysunek przedstawiający kobietę jadącą na kurze
Zdradzona elegantka jedzie na kurze. Rysunek średniowieczny.

Tygodnik AS nr 20, 14 lipca 1935 (s. 4–5)

Udostępnij ten artykuł
Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *