Powietrze, światło i słońce, które dzięki zdobyczom nowoczesnego budownictwa wszechwładnie wtargnęły do siedzib naszych, nie dają nam spokoju. Pragniemy je mieć na każdem miejscu: na balkonie, tarasie, werandzie, w ogrodzie, nawet w zacisznej altanie. A co dziwniejsze, że umiemy je wprowadzić wszędzie za sobą, gdzie tylko dostrzegamy ich brak.
Dusimy się formalnie w zapchanych mieszkaniach starego typu, w ogrodach o wybujałej i chaotycznej gmatwaninie roślin, drzew i krzewów, gdzie cień panuje wszechwładnie z domieszką niezdrowej wilgoci. Werandy i altanki, mocno okratowane i oszklone ze wszystkich stron, o ślimaczych zawojach pnączy, bez dostępu powietrza i światła, odstraszają swą archaicznością i brzydotą…
Mieszkanie i ogród traktowane są obecnie jako nierozerwalna całość w układzie planu, przeznaczeniu i użytkowaniu. Duże tarasy o wygodnych, szerokich stopniach i piękne pergole koło domu wprowadzają nas do ogrodu w sposób niedostrzegalny oniemal, a szerokie rozsuwane drzwi szklane znoszą ostatnią zaporę pomiędzy ogrodem i mieszkaniem. I w takim domu jest nam — ludziom przestrzeni — dopiero dobrze, bo odczuwamy swobodę ruchów i piękno otoczenia w sposób bezpośredni.
Zdobycze, o których mowa, są dostępne dziś każdemu przy planowym i wytrwałym wysiłku. Każdy z nas w obrębie własnego domu i mieszkania może uwolnić się od zbędnych sprzętów i gratów w mieszkaniu, od zasłon i „niebotycznych” roślin w oknach i wszystkiego, co zaśmieca dom i zachwaszcza ogród. Idąc konsekwentnie po linji odmładzania i unowocześniania siedziby własnej, można z powodzeniem i przy stopniowym nakładzie funduszów zmienić ją nie do poznania.
Jako przykład podajemy mały domek podmiejski, zreformowany podczas gruntownego remontu. Okna i drzwi, które w starych domach wymagają przeważnie kosztownej i częstej naprawy, zostały wymienione na nowe, odpowiadające wymaganiom nowoczesnym. Zamiast licznych szprosów i grubych ram mamy okna o dużych lustrzanych szybach. Takiej samej pomyślnej metamorfozie uległy stare drzwi: i one przepuszczają jaknajwięcej światła i słońca. Przy remoncie dachu wybito dodatkowo okno dla rozświetlenia pokoju na poddaszu. Cały dom pomalowano na jasno. Jasna barwa jest nietylko pogodniejsza i weselsza, ale i tańsza.
Werandę, jako zbyteczną zaporę o wątpliwej wartości estetycznej i użytkowej, zniesiono bez żalu… Na jej miejsce utworzono niewielki, lecz wygodny i ładny taras ze stopniami, które same przez się zapraszają do ogrodu. Przed domem ułożono szereg tafli, umożliwiających spacer po dworze zaraz po deszczu. Wolna przestrzeń wokoło domu, uzyskana przez wycięcie gąszczu krzewów i krzaków, rozjaśnia cały dom i ogród.
Przyjrzyjmy się obecnie wzorom nowoczesnych altan, aby poznać braki naszych zaściankowych i staromodnych… Nie zamykają one bynajmniej przestrzeni ze wszystkich stron w sposób bojaźliwy i tajemniczy. Powiew powietrza grasuje tu w sposób frywolny, lecz niedokuczliwy, przedostając się swobodnie oniemal z każdej strony. Jedynie szczelny daszek przyznaje się do obaw przed deszczem, a cienkie rozsuwane zasłony lub kraty, przypominające wschód i żar słońca, wskazują na potrzebę ucieczki w półcień, dokąd przenika słońce przez porowatą ściankę nowoczesnej altany. Może jedynie brak tajemniczości wyda nam się niesłusznym, ale jakże zgodnym z duchem nowoczesnego człowieka i jego szczerym i jasnym uśmiechem!
Janina Ginett-Wojnarowiczowa
Tygodnik AS nr 13, 26 maja 1935 (s. 28–29)