W słoneczne południe przedwiośnia wybieram się do znakomitej artystki dramatycznej p. Mieczysławy Ćwiklińskiej, zamieszkałej w Warszawie przy ul. 3-go Maja, w jednym z najnowszych domów, na VII piętrze.
Już sam wybór dzielnicy i niezwykle pięknie położonego domu świadczy o wielkim smaku i kulturze artystycznej przemiłej bohaterki naszej sceny.
Jak wiadomo — Warszawa rozbudowała się tyłem do Wisły. P. Ćwiklińska znalazła jednak mieszkanie leżące frontem do królowej rzek polskich. Obszerny taras obiega półkolem mieszkanie artystki, w którem większość pokoi połączona jest z tarasem, skąd rozpościera się przepiękny panoramiczny widok na Pragę i Park im. Paderewskiego, opasany srebrzystą wstęgą Wisły. Oczy Warszawianki, zamieszkałej w zamkniętej dzielnicy śródmieścia, rozkoszują się ogromem przestrzeni i wybiegają hen daleko.
A wnętrze mieszkania? To przemiłe królestwo wykwintnego kobiecego smaku, w którem wszystko jest przemyślane artystycznie, począwszy od umeblowania, a skończywszy na cennych bibelotach i bibljotece artystki.
P. Ćwiklińska — jak wiadomo — całe życie coś studjuje! Przypominamy sobie jej poważną pracę muzyczną w Paryżu i jej karjerę śpiewaczą. Wybór książek jej bibljoteki świadczy, iż wielka artystka utrzymuje ciągły kontakt z życiem intelektualnem i wie, iż poza talentem oraz aktorską intuicją konieczną jest ustawiczna praca nad sobą w celu pogłębienia znajomości życia, którego zwierciadłem jest teatr.
Salon p. Ćwiklińskiej to już jeden z ostatnich Mohikanów współczesności. Zespół przedmiotów, umiejętne połączenie starych stylów ze współczesną żywością barw licznych tkanin wytwarzają przemiły nastrój, odpowiadający charakterowi gospodyni, z której twarzy nigdy nie znika jakiś charakterystyczny japoński uśmieszek. Jako urodzona Warszawianka, p. Ćwiklińska urządziła swój salon w stylu empirowym. Piękne linje mahoniowych mebli tworzą szlachetną sylwetkę na tle puszystego, francuskiego dywanu z epoki cesarstwa.
Pokój stołowy posiada swój odrębny nastrój, jaki dają poczciwe polskie czeczoty, harmonizujące z jasno-zielonym kolorytem ścian. Pięknie upięte muślinowe firanki, stara ceramika, wytworne kryształy i nasycony barwami kilim wytwarzają łagodny, swoisty, harmonijny nastrój.
W gabinecie artystki znajduje się warsztat jej pracy teatralnej — zwierciadło trójskrzydłowe poważnych rozmiarów. Ono jest codziennym świadkiem drobiazgowej i subtelnej pracy artystki, przygotowującej rolę przeróżnych lwic salonowych, wzbudzających taki entuzjazm dziesiątek tysięcy adoratorów i adoratorek talentu wielkiej artystki, która po baronowej Żmurko-Lidowej objęła berło wytwornej damy na polskiej scenie.
Na tle tego mieszkania, uchodzącego w Warszawie za jedno z najwykwintniejszych, uwydatniają się wdzięki i czar kobiecy gospodyni wyraziściej, intymniej, niźli w teatrze.
Nic dziwnego, iż p. Ćwiklińska najlepiej czuje się u siebie w domu, gdyż ten dom stanowi odbicie jej indywidualności i tylko tu znajduje tak należne jej krótkie chwile odpoczynku. P. Ćwiklińska jest w ustawicznym ruchu i w ciągłej pracy. Rano próby, wieczorem przedstawienie, a w nocy dochodzą jeszcze często nakręcania filmów!… Urocze mieszkanie jest jedyną ucieczką od gwaru i hałasu.
Przeglądając kolekcje obrazów, zwracam uwagę, iż niema ani jednego jej portretu, poza szkicem Wacława Borowskiego. Na to otrzymuję odpowiedź, iż miała wiele udanych portretów, lecz niestety wszystkie przepadły w Paryżu w czasie rozmaitych perypetyj przeprowadzkowych. Szkoda, gdyż p. Ćwiklińska stanowi nader ponętny model dla malarza, który tak samo jak i jej liczni wielbiciele zachwycić się musi czarem tej wielkiej artystki, będącej ucieleśnieniem pogody charakteru i subtelnego kobiecego wdzięku.
Dziękując przemiłej Gospodyni za gościnę, opuszczam z żalem to minjaturowe królestwo wdzięku i wykwintu.
K. D.
Tygodnik AS nr 6, 7 kwietnia 1935 (s. 8)