Królestwo X muzy

Buster Keaton w atelier filmowem wśród olbrzymich reflektorów.

Skoro człowiek przyswoi sobie nowy wynalazek, który przyjmował z początku z niedowierzaniem, nie może się bez niego obejść i zapomina, ile trudu go kosztowało zdobycie go. Zjawisko to możemy obserwować na przykładzie filmu dźwiękowego. Przyzwyczaiwszy się do niego, nie pamiętamy, jakiemi etapami wynalazek ten się rozwijał, uważając go za zjawisko zupełnie naturalne.

Chociaż konstrukcja filmu dźwiękowego jest rzeczą skomplikowaną, to jednak zasadnicze momenty powinien znać każdy bywalec kina.

Wyobraźmy sobie, że zaproszono nas do zwiedzenia atelier filmowego podczas zdjęć do dźwiękowego obrazu. Zauważymy natychmiast, że wbrew temu, co sobie wyobrażamy o gorączkowej pracy, panuje na sali zupełna cisza. Próby przeprowadzono już przedtem, aktorzy ustawili się na podjum, na tle dekoracji, tu i ówdzie zawieszono mikrofony. Dają się one łatwo i bez hałasu przesuwać. Kamera filmowa otulona jest w szczelną zasłonę tak, że nazewnątrz nie przedostaje się żaden hałas, spowodowany ruchem motoru, poruszającego taśmę filmową. Dawniej kamera była wraz z operatorem zamknięta w osobnej, przesuwalnej na kółkach kabinie. Żywot operatora nie był naówczas lekki. Dzisiaj jest on wolny, a soczewki można skierowywać dowolnie. Reżyser nie posługuje się obecnie tubą dla dawania rozkazów, lecz udziela ich personelowi drogą telegraficzną lub telefoniczną, względnie sygnałami optycznemi.

O ile dotychczas widzieliśmy w atelier artystów grających na podjum, jako jeden czynnik nakręcania filmu, operatora z kabiną oraz reżysera ze sztabem współpracowników, jako drugi, to obecnie, szczelnie zamknięty w kabinie znajdującej się obok atelier, siedzi człowiek, którego funkcje przypominają nam jedynie, że chodzi tutaj o zdjęcia do filmu dźwiękowego. Człowiek ten to nie byle osobistość, to „mięszacz” tonów, zwany w żargonie zawodowym „tonmixer”. Jest on sercem i mózgiem całego procesu nagrywania filmu dźwiękowego. Siedzi on przy stole, założonym różnemi kontaktami, wyłącznikami i dzwonkami, mając stale słuchawki na uszach. Do niego, jakby do szefa sztabu, dążą wszystkie głosy z mikrofonów, on daje wskazówki telefoniczne i telegraficzne reżyserowi i operatorowi, a nawet wykonawcom. Zdarzy się naprzykład, że któraś z gwiazd mówi za głośno lub stoi zbyt daleko od mikrofonu. On też w inny jeszcze sposób reguluje tę polifonję dźwięków, która ma być uwieczniona. Ma on bowiem możność osłabiania lub wzmacniania dźwięków, stąd też pochodzi nazwa „mixeru”.

Tak uporządkowane dźwięki dostają się do innej „komory zdjęć”, w której następuje właściwe utrwalenie ich na taśmie filmowej. Dźwięki te dochodzą tam w postaci pobudek elektrycznych, na które zostały zamienione już w mikrofonach, znajdujących się w atelier. Te pobudki elektryczne przekształcają się w komorze na pobudki świetlne, aby mogły zostać utrwalone na taśmie.

To przekształcenie się na światło odbywa się w ten sposób, że drgania prądu elektrycznego, powstające w mikrofonie, udzielają się lusterku odbijającemu światło lampy elektrycznej, lub też przenoszą się te drgania wprost na prąd, zasilający lampę elektryczną o wysokiej częstotliwości. Powodują wtedy osłabienie lub wzmocnienie światła lampki, czyli drgania tego światła w takt drgań, pochodzących od mikrofonu. Te zmiany siły światła lub też wahania lusterka zostają sfotografowane na filmie specjalnym, niezwykle światłoczułym. Film ten ma zwykle szerokość 3,25 mm. Gdybyśmy obejrzeli negatyw takiego filmu, to zauważylibyśmy przy jednym systemie filmu dźwiękowego szereg linij zygzakowatych, ostro zakończonych, przy innym znowu miejsca jaśniejsze i ciemniejsze bez specjalnego charakteru geometrycznego. Największy cud kina dźwiękowego unaocznia nam właśnie ta taśma filmowa. Takie nic nie mówiące plamki lub kreski są w gruncie rzeczy odbiciem, w znaczeniu dosłownem, pięknych i harmonijnych dźwięków.

Film akustyczny wywołuje się niezależnie od filmu obrazowego ze względu na swoją większą światłoczułość. Ale zato zostaje on skopjowany łącznie z filmem obrazowym na jednej wspólnej taśmie, gdzie znajduje się wzdłuż całego marginesu.

Gdybyśmy dokonali zdjęcia filmowego tak, jak wyżej opisaliśmy, i potem wyświetlili film taki w kinie, odnieślibyśmy zupełne fiasko. Nie uwzględniliśmy bowiem w dotychczasowych rozważaniach bardzo ważnego momentu, t. j. synchronizacji. Jest to zasadniczy warunek dobrego filmu dźwiękowego. Synchronizacja jest dzisiaj tak udoskonalona, iż wyklucza, aby na ekranie pojawił się obraz ze spóźnionym lub przedwczesnym akompanjamentem dźwiękowym. Już przy samych zdjęciach napęd dla aparatury dźwiękowej i optycznej jest wspólny. Prócz tego fotografuje się specjalne znaki synchronizacyjne na obu taśmach, co ułatwia pracę przy późniejszem kopjowaniu tak, aby właściwy dźwięk znalazł się obok właściwego obrazu.

Pozostaje jeszcze do omówienia sprawa językowa w filmie dźwiękowym, która dawniej, w filmie niemym, nie istniała. Zachodzi konieczność dostosowania języka do kraju, w którym jest wyświetlany film. Pod tym względem publiczność polska jest wyjątkowo cierpliwa i dlatego idzie u nas tyle filmów w obcych językach. W innych natomiast krajach publiczność wcześnie zaczęła domagać się filmów w języku zrozumiałym i wytwórnie musiały się albo dostosować do wymagań, albo też zrezygnować z danego kraju, jako rynku zbytu. Niema mowy o nakręcaniu osobnych wersyj dla każdego kraju, byłoby to za kosztowne. Ostatecznie poprzestaje się na jednorazowem nakręceniu filmu obrazowego, dla poszczególnych krajów dorabia się zaś samą wstęgę dźwiękową, pozostawiając film obrazowy bez zmian.

Nagranie części dźwiękowej musi być dokładnie dostosowane i zsynchronizowane z tekstem obrazowym. Dobiera się zespół śpiewaków, orkiestrę i osoby mówiące, przygotowuje się im tekst, będący nietyle tłumaczeniem, ile akustycznie analogicznym do tekstu oryginału. Tekst musi być nieomal równozgłoskowy, kolejność sylab zaakcentowanych musi być dokładnie ta sama, jak w tekście oryginalnym, inaczej bowiem mogłoby się zdarzyć, że dźwięk, o którym wiemy, że się go wydaje przy otwartych ustach, wypadłby w chwili, kiedy artysta na ekranie usta ma zamknięte. Aby zapobiec takim niespodziankom, ów specjalnie przygotowany tekst wypisany zostaje na taśmie z odpowiedniemi znakami dla zaakcentowania potrzeb synchronizacyjnych, i taśma ta zostaje projektowana na ekran w atelier dźwiękowem, służącem do dubbingowania filmu. Artyści obserwują przebieg taśmy na ekranie, wypowiadają lub śpiewają swoje partje w tempie i kolejności zaznaczonej na ekranie projekcyjnym. Te ich produkcje zostają nagrane zupełnie tak samo, jak wyżej opisano, tylko że w tym wypadku otrzymuje się oczywiście samą taśmę dźwiękową i kopjuje się ją znowu na marginesie obrazowej taśmy filmowej.

Skopjowane filmy zostają naświetlone w kabinie kina dźwiękowego i projektowane na ekran, znajdujący się w sali kinoteatru. Należy się jeszcze wzmianka w sprawie naświetlania części akustycznej taśmy filmowej. Na część tę pada stale wąska smuga światła z silnej lampy elektrycznej. Po przejściu przez film światło to pada na komórkę fotoelektryczną. Zmienna przepuszczalność świetlna tej części filmu powoduje, że na fotocelę pada światło o różnem natężeniu, a tem samem wytwarzają się zmiany prądu. Zostają one wzmocnione i doprowadzone do głośników, gdzie wytwarzają się dźwięki analogiczne do tych, które słyszeliśmy na początku naszej wędrówki po atelier filmowem. Przy pomocy komórki fotoelektrycznej zamieniliśmy zatem smugi świetlne, znajdujące się na taśmie filmowej, na impulsy elektryczne, a te już łatwo zamienić się dadzą na fale głosowe. Obieg fal i przemian energji z jednej formy w drugą jest zamknięty.

Inż. J. A.

Tygodnik AS nr 13, 26 maja 1935 (s. 20, 22)

Udostępnij ten artykuł
Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *