Co powinniśmy wiedzieć o estetyce ruchów zawodnika i tancerza.
Nierzadko słyszy się na kortach tenisowych powiedzenie: Styl gry tego zawodnika jest pierwszorzędny!
Co to oznacza? — Czy może wszechstronne opanowanie rakiety? Czy odpowiedni zmysł taktyczny, który pozwala na wybadanie słabych punktów przeciwnika i w konsekwencji narzucenie mu niewygodnego placingu lub tempa całego spotkania? — Nietylko to! A może dla wielu przedewszystkiem coś innego.
O cóż im chodzi? — Chyba tylko o estetykę ruchów zawodnika w akcji na korcie. I tu dochodzimy do owych stycznych, które istnieją przy porównywaniu sportu i tańca — dwóch, na pierwszy rzut oka obcych sobie form emanacyj ruchów mięśni ludzkich.
Nikt z tych, którym nie dziwne są dzisiejsze cele wyczynów sportowych, nie będzie twierdził, że zadaniem „asa” sportu lub jego przeciętnego, a czynnego zwolennika jest tylko kultywowanie piękna w sposobie wykonywania go, choć i tu zachodzą wyjątki. Mówiąc o nich, myślimy przedewszystkiem o skoku do wody, jeździe sztucznej na lodzie, a poczęści i o skoku narciarskim.
W innych gałęziach sportu estetyka ruchów zależy wyłącznie od dobrej woli zawodnika, lub co częściej, od jego wrodzonej elegancji. Nie podpadając pod końcową ocenę danego wyczynu sportowego, staje się ona tylko niepotrzebnym balastem dla tych, którzy dążą do rekordów. Zanik piękna w stylu zawodników przyszedł z pojawieniem się rekordomanji. Dlatego to wszyscy ci, którym nie obce są szlachetne zadania sportu, wypowiedzieli rekordom bezwzględną walkę.
Zakaz budowania rekordowych skoczni narciarskich to najklasyczniejszy może przykład budzącej się przeciw brutalizacji sportu reakcji, która wcześniej czy później objąć musi wszystkie jego dziedziny i respektowana będzie przez wszystkie kulturalne, a posiadające wiekowe tradycje społeczeństwa.
J. L.
Tygodnik AS nr 5, 31 marca 1935 (s. 16–17)