O rozwiązaniu zagadnienia nowoczesnego mieszkania decydujący wpływ mają względy ekonomiczne, higjeny i amerykańskiej popularności taniego komfortu. Wielkomiejscy architekci, walcząc z przeludnieniem miasta, tworzą maszynę do mieszkania, w której przemyślano wszystkie funkcje higjeny, światła, wody, ognia i powietrza. Technika współczesna wysila się w kierunku ułatwienia wszystkich fizycznych czynności mieszkańcom wielkich miast, dla nich tworzy komórki mieszkalne w ulu wielkomiejskim.
W gorączce postępu popełniono jednak błąd, zapominając o psychice mieszkańca, który przychodzi do domu, aby nietylko jeść i spać, lecz czyta wybrane książki, chodzi do teatru na umiłowane sztuki i zwiedza wystawy dzieł ulubionych artystów. Pożądamy dziś prócz praktyczności uważności — przedewszystkiem chcielibyśmy mieć ją we własnem mieszkaniu.
Jeden z najgenjalniejszych reformatorów architektury, architekt Le Corbusier, po zaprojektowaniu setek nieskazitelnych domów doszedł do przekonania, iż jednak posunięto się za daleko w standaryzowaniu architektury wnętrz, że sztuka powinna dać poczucie ukojenia, a nie pozbawiać jednostki prawa wyboru. Dziwną próbą byłoby usiłowanie stworzenia systemu budowy domów, któryby zaprzeczał istnieniu serca, którego równowaga nie byłaby oparta na duchowych potrzebach jednostki.
Nowoczesna architektura zrodziła się w Holandji, Niemczech i Francji z dwu problemów: ekonomicznego i rzeczowego.
Niemcy w swej zapobiegliwości o minimum egzystencji szarego człowieka dążyli do przystosowania wszystkich wynalazków mieszkaniowej techniki dla szarego człowieka. Francuzi natomiast poświęcili swą twórczość nie szerokim warstwom ludności, lecz wybrańcom losu, właścicielom will podmiejskich i luksusowych mieszkań. W wieku obecnym dokonali architekci wnętrz gruntownej rewizji bezstylowości urządzeń mieszkalnych XIX wieku. Przystąpiono do uzdrowienia mieszkania, do stworzenia nowego organizmu domu, w którymby rzeczowość i praktyczność harmonijnie łączyła się z pięknem.
Pojęcie „modern” nie oznacza w estetyce wnętrza mieszkalnego czegoś chwilowo modnego, lecz to, co dąży do zdrowej konstrukcji, harmonijnych proporcyj i stylowej jedności. Konieczność dyktuje ekonomję przestrzeni. To też w oczach naszych znikają salony, w których nikt nie mieszkał, a które bywały dotąd magazynem dziwolągów estetycznych i pseudostylowej tandety.
Konieczność ekonomiczna zmusiła współczesnych do ścieśniania mieszkań. Pomysłowość architektów wnętrz rozszerza w razie potrzeby ściany domu, przestawiając niby kulisy w teatrze ruchome ścianki i rozchylając kotary. Pokój sypialny i gabinet pana i pani domu wspólny, gdyż oboje pracują i palą, przeistacza się w dniach przyjęć w bankietową salkę. Gdy goście rozejdą się, znowu zmienia się w zaciszne komnaty. Do budowy sprzętów używa się nowych solidnych materjałów, jak szkło barwne, lustro, metal, linoleum i t. p. Konstrukcja odpowiada logicznie ich funkcjom. Czasami zwracano się w reformatorskich zapędach nowoczesnych do starych kultur. A więc z Chin przyjęliśmy używane tam od 2 tysięcy lat barwne laki, pokrywające stoły i różnorodne sprzęty dzisiejsze.
Japońska zaś kultura mieszkaniowa stała się klasycznym prawzorem dla tych subtelnych artystów wnętrza, którzy poza jasnością, lekkością przestrzennego ukształtowania szukają jeszcze miłego, harmonijnego nastroju. A więc nie wyrób standaryzowany maszyny mieszkaniowej, lecz estetycznie i logicznie rozwiązane przestrzenne ugrupowania, posiadające indywidualny akcent psychiki i charakteru gospodarza, są celem sztuki wnętrza.
m. d. d.
Tygodnik AS nr 2, 10 marca 1935 (s. 20)