Słoneczny, pogodny dzień. Na powierzchni spokojnej wody kreśli szybko kręgi jakaś — zda się — srebrzysta kulka. Nagle znika ona pod zwierciadłem wody, by za chwilę już w innem miejscu znowu na niem się ukazać. To szary pająk — topik — igra na wodzie. Szary, a jednak lśni srebrem. Skądżeż na nim tak wspaniała szata? Zapoznajmy się nieco z jego życiem, a zagadka wkrótce się wyjaśni.
Jest to jedyny z naszych pająków, który pędzi swe życie od samego zarania aż do ostatniej jego chwili we wodzie, jakkolwiek oddycha powietrzem atmosferycznem, podobnie jak ludzie i wszystkie zwierzęta lądowe. Jest on mieszkańcem wód cichych i spokojnych, zarośniętych wodnemi roślinami i obfitujących w owady wodne oraz ich larwy, które stanowią jego żer.
Jakież przystosowanie pozwala temu pająkowi pozostawać przez czas dłuższy pod wodą? Ciało topika pokryte jest gęsto włoskami, między któremi zatrzymuje się warstewka powietrza. Pozatem, gdy pająk wypłynie na powierzchnię wody, krzyżuje swe tylne nogi ponad wzniesionym w górę odwłokiem i zabiera pod wodę pęcherzyk powietrza, który umieszczony zostaje pomiędzy kądziołkami, to jest gruczołkami, z których pająk wysnuwa pajęczynę.
A teraz nasuwa się pytanie: na co pająkowi potrzebny jest ten pęcherzyk powietrza i dlaczego zanurza się z nim pod wodą? Odpowiedź na nie mogłaby dać obserwacja życia topika np. w akwarjum.
Topik z pęcherzykiem powietrza dąży do swego podwodnego mieszkania. Pomiędzy roślinami, zanurzonemi we wodzie, zakłada on tkaninę pajęczą i wypełnia ją zwolna powietrzem, które przynosi raz po raz na swym odwłoku w postaci srebrzystych pęcherzyków. W miarę zwiększania się ilości powietrza osnowa pajęcza wydyma się coraz bardziej, aż wreszcie przybiera kształt dzwonu podwodnego. Jest to srebrzysty, letni pałac pająka, a zarazem magazyn powietrza.
Tutaj czyha on na zdobycz, a skoro ofiara w postaci larwy komara lub jakiegoś innego owada wodnego zbliży się niebacznie i sieć jego pajęczą potrąci, zaalarmowany, wypada nagle ze swego gniazdka i chwyta ją w ostre szpony, wlewając równocześnie do rany śmiercionośny jad. Następnie wciąga ofiarę do wnętrza swego pałacu i tam ją wysysa lub umocowuje ją przy pomocy nitek pajęczych koło gniazda, aby z zapasu tego w razie potrzeby później skorzystać.
W przeciwstawieniu do innych pająków, samiec topika jest większy od samicy, a para pajęcza żyje ze sobą w jaknajlepszej zgodzie. Samica topika nie zdradza, tak jak jej krewniaczki, tendencji do pożarcia swego towarzysza, gdy jest już niepotrzebny. Przeciwnie — pałace ich budowane są blisko siebie i łączy je jakgdyby pomost. Samiczka składa jajeczka, otaczając je pęcherzykiem powietrza; z nich wylęgają się maleńkie pajączki. Szybko stają się one samodzielne i wypływają z macierzyńskiego gniazda.
Na zimę topik opuszcza swój srebrny pałac i przenosi się do opustoszałych skorupek ślimaków, które wyściela wewnątrz pajęczemi nićmi, a wejście do nich zamyka pajęczem przędziwem. Zaopatrzony w powietrze, niby w balonie, wznosi się topik na powierzchnię wody i w tym pływającym domku pozostaje tam aż do pierwszych mrozów. A skoro wody lód ścinać zacznie, wtenczas opuszcza się na dno, aby przetrwać niedogodne warunki.
Dr Z. Maślankiewicz
Tygodnik AS nr 17, 23 czerwca 1935 (s. 8)