Coraz bardziej rozszerza człowiek swe panowanie na ziemi. Przemierza dalekie lądy i morza i dostosowuje się do wszelkich warunków życia. Żyje zarówno w mrozach dalekiej północy, jak i w tropikalnym skwarze. Przebywa w bagnistych dżunglach i w piaszczystych pustyniach. Wdziera się na najwyższe szczyty świata, opanowuje powietrze samolotami, dociera do stratosfery i zanurza się aż po dno morskie. Coraz wydatniej wysiłek ludzki zmienia oblicze ziemi. Człowiek staje się panem ziemi i podporządkowuje swej woli wszystko. Uzbrojony w najnowsze zdobycze techniki, bogaty w doświadczenie naukowe, stara się życiu na ziemi nadać specjalny kształt i wyraz. Stworzył nowe gatunki zwierzęce i roślinne, tępi jedne, a hoduje drugie.
Człowiek jest tem stworzeniem, przed którem drżą wszystkie istoty świata. Wytępił olbrzymie stada bizonów amerykańskich, wytępił wiele gatunków zwierząt afrykańskich i azjatyckich, tępi ptactwo, ssaki, ryby, wyniszcza to, co od wielu tysięcy lat żyło i swobodnie rozwijało się na ziemi. W swej manji niszczenia człowiek jest nieraz bezwzględny. Dla zadowolenia tylko pasji niszczycielskiej, dla samej satysfakcji strzału potrafił wyniszczyć wiele cennych gatunków zwierzęcych.
Do gatunków zwierzęcych, niszczonych dla zysku przez człowieka, należą dziś w pierwszej linji wieloryby. Coraz rzadziej pokazują się te kolosy morskie, spokojne ssaki, wędrujące po dalekich oceanach. Człowiek wydał im bezwzględną wojnę. Uzbroił i uruchomił całe floty, uśmiercające je tysiącami. Kiedyś polowanie na wieloryby należało do rzędu wielkich, romantycznych przygód. Przygody harpunników, ścigających w wątłych łodziach olbrzymy morskie, przekraczały swym rozmachem najbardziej wybujałą fantazję. W miarę postępu techniki romantyczne polowanie na wieloryby zmieniło się w coś na kształt pospolitego zajęcia w rzeźni.
Wieloryby, jak już wspominaliśmy, dochodzą do 24 m długości i należą do największych ze ssaków na ziemi. Samica wieloryba wydaje na świat 1–2 młodych. Potomstwo otacza niezwykle czułą opieką i broni go, nierzadko z narażeniem własnego życia. Kiedyś polowano na te zwierzęta przy pomocy harpunów, rzucanych ręcznie. Obecnie strzela się do nich z harpunniczych armatek, przyczem ostrze harpuna wbija się głęboko w ciało wraz z eksplodującym ładunkiem, który wybucha wewnątrz ciała wieloryba.
Ścigane przez łowców, wieloryby zmieniały ciągle miejsce swego pobytu. Nadpływały one stadami w różne okolice. Tak np. jeszcze z początkiem XVIII wieku olbrzymie stada wielorybów nawiedzały północno-amerykańskie wybrzeża. W miarę udoskonalania środków technicznych i powiększania flot łowczych zaczęły rzednąć szeregi wielorybie. Człowiek wydał na nie wyrok śmierci i wykonuje go bezwzględnie. Obecnie odkryto nowe tereny łowcze tam, gdzie dotychczas wielorybów nie obserwowano, a mianowicie w okolicach bieguna południowego.
Pierwszy zwrócił uwagę na te tereny kapitan Karol Larsen, który w 1904 r. założył specjalną spółkę do połowu wielorybów w Antarktydzie. Dopiero po wojnie rozszerzono akcję łowiecką na tych terenach i dzisiaj należą one do najbardziej rentownych. Dzielny kapitan, którego pomysł połowu wielorybów w Antarktydzie zrealizowano dopiero po wojnie, nie doczekał się triumfu swej idei, gdyż zginął na morzu Rossa w czasie wyprawy pod biegun południowy. Łowy przypadają w Antarktydzie na okres lata, to jest od września aż do marca.
Ostatnio łowami na południu zainteresowała się też Japonja, która wysłała specjalne ekspedycje. Wyprawa japońska dysponuje innemi środkami, aniżeli wszystkie dotychczasowe. Norwegowie, którzy obecnie wiodą prym w wielorybnictwie, zabierali na wyprawę duże statki, wyposażone w łodzie pościgowe. Statki macierzyste takiej wyprawy są dosłownie fabrykami, które odrazu przerabiają zdobyty surowiec. Japończycy udali się na wyprawę, biorąc z sobą szybkie łodzie motorowe, wyposażone w małe działa harpunowe. W chwili, gdy ukaże się wieloryb, w odpowiednim momencie harpunnik oddaje strzał. Ale na taki „odpowiedni moment” trzeba nieraz bardzo długo czekać. Nie należy zapominać, że dla strzału trzeba się zbliżyć do wieloryba na odległość 30 metrów. Celność strzału zależy od wyrobienia harpunnika. Nieraz godzinami trzeba krążyć po morzu, zanim trafi się na stosowny moment.
Po zabiciu wieloryba statki z łupem zdążają szybko do brzegu, gdzie zdobycz zostaje momentalnie ćwiartowana. Japończycy celują w pracy ćwiartowania olbrzymów morskich. Dwudziestu wprawnych robotników japońskich potrafi w ciągu godziny poćwiartować zwierzę. Duży okaz wieloryba dostarcza przeciętnie około 30.000 kg surowego tłuszczu, który da się przerobić na 24.000 kg tranu. Ponadto okaz taki dostarcza około 1.600 kg fiszbinu. Odpadki przy oprawianiu wieloryba zostają następnie zużyte jako surowce dla wyrobu przedewszystkiem sztucznego nawozu.
Dzieje polowań na wieloryby wspominają o wyprawach, podejmowanych w IX stuleciu przez Norwegów, a w XIII i XIV przez Basków. Systematyczne łowy wielorybów rozpoczęły się w roku 1614, kiedyto holenderscy łowcy utworzyli spółkę, zwaną Towarzystwem Północnem. Spółka ta rozwiązała się już w roku 1645. Anglja zainteresowała się połowem wielorybów z końcem XVI wieku, oddając w roku 1598 połów tych olbrzymów w ręce specjalnej spółki łowczej, rekrutującej się z marynarzy rosyjskich. Z początkiem XVII wieku dochodzi na tle połowu wielorybów do sporu duńsko-angielskiego, który ostatecznie został załagodzony w ten sposób, że poszczególne kraje wydzieliły dla siebie odpowiednie tereny łowów, zmieniane co roku. Prym w połowach wielorybów w ciągu XVII i XVIII stulecia wiedli Holendrzy. Potem supremacja przechodzi w ręce niemieckich miast hanzeatyckich.
Coraz ciaśniej wielorybom na morzach. Człowiek wydał na nie wyrok śmierci i ten wyrok bezwzględnie egzekwuje.
Tygodnik AS nr 14, 2 czerwca 1935 (s. 14–15)