Ryszard Bolesławski.
W ostatnich czasach coraz częściej na ekranach i afiszach kin ukazuje się nazwisko Ryszarda Bolesławskiego, reżysera najpotężniejszej wytwórni filmowej Metro-Goldwyn-Mayer w Hollywood.
Nazwisko to dla naszych miłośników sztuki filmowej stanowi dużą siłę atrakcyjną, mimo że zazwyczaj o powodzeniu danego filmu decydują wyłącznie nazwiska głośnych na cały świat gwiazd i gwiazdorów filmowych. Dla szarego, przeciętnego bywalca kina obojętnem jest natomiast, kto reżyseruje film, byleby tylko obraz można było określić lakonicznie i banalnie słowem „dobry”.
Nazwisko Bolesławskiego jest bezsprzecznie polskie, a jednak zdarzyło się niedawno dość zabawne nieporozumienie. Słynna nasza rodaczka, Pola Negri, która od tylu lat prawie stale przebywa w Hollywood i miała sposobność niejednokrotnie stykać się z Bolesławskim, uważała go zawsze za Rosjanina i dowiedziała się ze zdumieniem o jego polskiem pochodzeniu dopiero w początkach roku bieżącego.
O Bolesławskim pisano w prasie polskiej jeszcze przed wojną. W tygodniku warszawskim „Świat” znany literat Remigjusz Kwiatkowski wydrukował w r. 1912 artykuł p. t. „Obcym bogom”. W artykule tym autor pisze o Bolesławskim jako o znanym już i świetnym reżyserze w Moskiewskim Teatrze Artystycznym, wyrażając jedynie żal, że ten niezwykle uzdolniony Polak znalazł się na scenie rosyjskiej.
Moskiewski Teatr Artystyczny pod dyrekcją Konstantego Stanisławskiego nigdy nie był narzędziem carskiej polityki, lecz prawdziwą świątynią sztuki; nie było zatem żadną ujmą dla honoru Polaka znaleźć się w zespole stojącym na wyżynach artyzmu.
Moskiewski Teatr Artystyczny, inaczej Teatr Stanisławskiego, uważany za najlepszy w rozległem państwie carów, wyjeżdżał kilkakrotnie do stolic europejskich, gdzie doznał ogromnego powodzenia. Dodać należy, że był subsydjowany przez znanego moskiewskiego bogacza Morozowa.
Trudno się jednak dziwić Bolesławskiemu, że wstąpił do teatru rosyjskiego, skoro urodził się i wychował w środowisku rosyjskiem w Odessie, gdzie też ukończył tamtejszą szkołę realną oraz szkołę dramatyczną.
Wakacje spędzał zato niemal corocznie na wsi w Płockiem, u rodziny swej matki. W odludnej wsi polskiej na Mazowszu Bolesławski jako kilkunastoletni chłopiec zorganizował teatr amatorski, którego był dyrektorem i reżyserem. Do tego pierwszego w swem życiu zespołu teatralnego, którym mu wypadło kierować, wciągnął swych krewnych oraz letników i tę młodocianą trupę amatorską wtajemniczał cierpliwie w arkana sztuki aktorskiej. Przedstawienia cieszyły się naogół powodzeniem, aktorzy jednak nie ujawniali tyle zapału, co ich reżyser, który nie zrażał się żadnemi przeciwnościami.
Tygodnik AS nr 11, 12 maja 1935 (s. 4–5)