Najpiękniejszy „salon” polski

Rynek krakowski z Sukiennicami — najpiękniejszy „salon” polski.

Nasze miasta dziś i przed laty.

Napoleon, pierwszy urbanista Paryża, słusznie nazwał Plac św. Marka w Wenecji najpiękniejszym salonem świata.

Gdybyśmy szukali architektonicznego odpowiednika w Polsce, to niewątpliwie znajdziemy go w potężnym czworoboku patrycjuszowskich domów i arystokratycznych pałaców, skrywającym szacowną kasetę-skarbiec dzieł narodowej sztuki. To rynek krakowski, obramiony renesansową attyką szczytów domów. W architektonicznej symfonji Sukiennice to motyw główny, marjackie iglice to mocne muzyczne akcenty, a frontony domów to harmonijne akordy tego artystycznego utworu, jakim jest krakowski rynek.

Nieodrazu zbudowano ten plac. Na początku był kościółek św. Wojciecha, zbudowany w XII wieku pod murami miasta u wylotu ulicy Grodzkiej, na wzgórzu, które już od wieków zapadło się wskutek nalotu kilkumetrowych warstw ziemnych. W r. 1257 geometrzy wytyczyli place i ulice nowego miasta, zamkniętego pasem fortyfikacji, dziś w planty zamienionym.

Historja rynku to historja krakowskich Sukiennic! Warto ją pokrótce sobie uprzytomnić. Od najdawniejszych lat założenia miasta zajeżdżały do Krakowa bryki, ładowne węgierskiem winem, cudownym gdańskim bursztynem, suknem z Czech, Niemiec oraz Italji. Zpoczątku ustawiano na rynku namioty, potem kramiki, według pewnego planu, w dwa rzędy. Środkiem osi dzisiejszych Sukiennic wytyczono ulicę kramarską. Za króla Kazimierza Wielkiego zbudowano dwa piętrowe budynki, jeden wagi miejskiej, drugi dla podstrzyżyn owiec.

W r. 1390 według planu mistrza Marcina Lindintolde wybudowano halę długości stu dwudziestu metrów, a szerokości trzynastu m, niby to główną nawę kościelną. Szkarpy z iglicami odpierały sklepienie i ozdobione były grzywami oraz herbami państwa polskiego. Po zewnętrznej stronie murów ciągnęły się, niby dwie boczne nawy, rzędy kramików.

Dnia 3 listopada 1555 r. pożar zniszczył niemal doszczętnie budynek. Natychmiast, na polecenie władz miejskich, zabierają się do roboty Włosi: majster murarski Pankracy i mistrz Jan Marja Padovano, zwany de Mosca. Podniesiono gotyckie mury, oparto na nich beczkowe sklepienie, szczyty murów ozdobiono attyką z rzeźbionemi maszkaronami, postawiono schody prowadzące na pierwsze piętro i podtrzymujące złamany dach loggii. Zręczne jońskie kolumny otrzymały kapitele zakończone kamiennymi garnuszkami, podtrzymującemi drewniane wiązanie belkowego poddasza. W tym roku staraniem rajcy Ciepielewskiego urządzono przechód z ulicy Szewskiej ku Siennej.

W ciągu wieków wokół Sukiennic narastały rudery, szpecąc gmach. Dopiero w roku 1875 staraniem dr. Józefa Dietla przystąpiono do restauracji Sukiennic, wykonanej pod kierunkiem arch. Tomasza Prylińskiego, przy wybitnym współudziale Jana Matejki i arch. Rudzkiego. Koszta odbudowy, ukończonej w r. 1879, wyniosły 500.000 guldenów. Na załączonym sztychu, pochodzącym z r. 1863, widzimy stan Sukiennic w okresie poprzedzającym restaurację. Po odnowieniu Sukiennice otrzymały nową organiczną całość, w której łatwo odnajdujemy elementy zarówno z epoki gotyckiej, jak i odrodzenia.

Przykro, iż restaurując Sukiennice, zapomniano o ratuszu krakowskim, po którym pozostała, jako piękne wspomnienie, zaledwie smukła, piękna wieża. Rząd domów i pałaców o indywidualnych architektonicznych charakterach oczyścił nasz wiek z nalotu reklamowych blach i wystawowych dobudówek, przywracając pięknym portalom i obramieniom okien dawny, szlachetny wygląd.

I cieszyć się możemy jedynie z dodatnich rezultatów współczesnej urbanistycznej higjeny, natomiast smuci nas fakt, iż do tego najpiękniejszego polskiego salonu wtargnęło kilku nowobogackich intruzów, strojących dziwaczne grymasy zarówno w budowli przy linji A-B, jak i na narożniku Marjackiego Placu.

m. d. d.

Tygodnik AS nr 9, 28 kwietnia 1935 (s. 20)

Udostępnij ten artykuł