Nowa autostrada do Wenecji
Jak Wenecja, „królowa mórz”, jest jedynem w swym rodzaju na świecie miastem, tak świeżo otwarta autostrada jest jedynem w swym rodzaju przedsięwzięciem. Należy też ją zaliczyć do najpiękniejszych i najśmielszych dzieł dzisiejszego rządu faszystowskiego, który ma zawsze na celu tak zapewnienie pracy bezrobotnym, jak i tworzenie olbrzymich, pomnikowych, a użytecznych urządzeń. Obliczone są też one na rozwój turystyki — tego tak niesłychanie ważnego źródła dochodów państwowych i prywatnych.
Rząd austrjacki, który, jak wiadomo, na mocy Kongresu Wiedeńskiego objął Wenecję, już 11 stycznia r. 1846 oddał do użytku most kolejowy, zbudowany poprzez laguny na przestrzeni 4 kilometrów, łączący Wenecję z nadbrzeżnem miasteczkiem Mestre. Długo jeszcze przed wynalezieniem samochodów, a zwłaszcza w latach 1871 i 1890, podnoszono projekty zbudowania równoległego do kolejowego mostu dla pojazdów. Projekty te jednak nie dochodziły do urzeczywistnienia wobec sprzeciwów ze strony głównie literatów i artystów. Bronili oni zdania, że Wenecja straciłaby swą oryginalność wyspiarskości i swą do pewnego stopnia niedostępność. Bo jakże można było dopuścić konne pojazdy do miasta, w którem niema ani jednego żywego konia? Sprzeciwiali się też wszyscy właściciele łodzi i okręcików parowych, żyjący z przewozu gości z Wenecji na wybrzeże.
Po wojnie niesłychanie rozwinął się ruch samochodowy, zwłaszcza w Italji, i ogromnie wzrosła liczba turystów, przyjeżdżających z zagranicy samochodami. Przeważnie omijali oni Wenecję, gdyż pozostawianie samochodów na wybrzeżu w Mestre nie było wygodne. Przy rozwoju miasta koniecznem się stało wygodniejsze połączenie z wybrzeżem — dla szybszego przewozu środków żywności, węgla, drzewa i t. d. Przed dziesięcioma laty powstał przed Mestre, od strony Wenecji, ogromny port Marghera dla przeładowywania towarów.
Wszystko to skłoniło zarząd miasta Wenecji w r. 1930 do postanowienia budowy autostrady, równoległej do mostu kolejowego. Wygotowanie planów i przeprowadzenie dzieła powierzono inżynierowi Eugenio Miozziemu.
Prace zaczęto 7 lipca 1931. W Mestre zaczęto autostradę od wiaduktu, wzniesionego w r. 1913 ponad licznemi linjami kolejowemi, a dalej na przestrzeni 4 kilometrów poprowadzono ją po moście, 22 m szerokim, złożonym z 228 przęseł z żelazobetonu, z dodatkiem cegieł i kamienia białego z Istrji — tego samego, który służył od wieków do budowy przecudnych weneckich pałaców. Ponieważ poziom wody na lagunach niewiele tylko się zmienia, więc i pomost niezbyt zrobiono wysoki, a jedynie nad Canale Grande, dla umożliwienia przejazdu parowców, znacznie go podwyższono.
Środkiem niezwykle szerokiego toru asfaltowego biegną w obydwóch kierunkach samochody, bokami przejeżdżają autobusy, poruszane elektrycznością, a na samych krajach są dróżki trzymetrowej szerokości dla rowerzystów i dla pieszych. Ruch w obie strony jest olbrzymi, bo Mestre w ostatnich latach bardzo się rozwinęło i uprzemysłowiło, a wielu ludzi pracujących tam mieszka w Wenecji, jak i naodwrót.
Autostrada przebiega ponad Canale Grande i niedaleko stacji kolejowej przemienia się w obszerny plac, Piazzale Roma. Stąd jedna droga prowadzi do stacji, a druga do olbrzymiego garażu sześciopiętrowego, mogącego pomieścić 900 samochodów, a wedle projektu rozbudowy w przyszłości 1800 samochodów. W jednym z narożników tego oszklonego olbrzyma wygodna serpentyna prowadzi na piętra.
Canale Grande zakreśla największy łuk w części od stacji kolejowej aż do miejsca poza sławny most Rialto. Aby skrócić tę nazbyt długą i zanadto uczęszczaną drogę wodną, mającą 3.300 metrów, zrobiono nowy kanał od Piazzale Roma tak, że po przeładowaniu towarów ze samochodów parowce i łodzie motorowe jadą wygodnie, przebywając zamiast 2400 metrów tylko 700. Ten nowy kanał Rio Nuovo powstał częścią przez rozszerzenie dawnych kanałów, częścią przez zburzenie domów, które w tej właśnie dzielnicy nie przedstawiały większej wartości artystycznej. Wzniesiono nad nim siedem mostów kamiennych z żelazobetonowem wnętrzem, wzorowanych na skromnych, a pięknych tutejszych dawnych mostach.
Do niedawna jeszcze uderzał wjeżdżającego koleją do Wenecji, zaraz obok dworca na Canale Grande, widok brzydkiego żelaznego mostu, sprzecznego z charakterem wszystkich zabytków. Świeżo zmieniono go na skromny, a piękny kamienny most.
Aby przedstawić ogrom całego dzieła, należy wyjaśnić, że całość autostrady, wraz z mostami i wiaduktami, ma 10 kilometrów. Koszty wynosiły 8 miljonów lir, czyli naszych złotych 3 miljony 360 tysięcy, a u nas, przy droższym materjale i robotniku, byłyby bez porównania wyższe. Pracowało dziennie po 4.600 robotników przez 550 dni. Użyto 20 miljonów cegieł. Słupów żelazobetonowych postawiono razem wziętych na długość aż 275 kilometrów. Ponieważ woda na lagunach jest spokojna, więc drewniane rusztowania przęseł można było ustawiać na barkach, używanych do przewożenia ciężarów.
Jak niegdyś na budowlach i mostach umieszczano rzeźbione w marmurze herby ich twórców, tak dziś dano tu herby włoskiego królestwa i liktorskie fasces, herby faszystowskie, a braknąć nie mogło również i weneckich lwów skrzydlatych św. Marka. Wyrzeźbiono je na pilotach, na początku drogi — takie właśnie, jakie niedawno w Trau, czyli Trogirze w Dalmacji, zniszczyli przeciwnicy Italji, i to z odpowiedniemi napisami, żeby były wiecznemi świadkami tego wielkiego dzieła.
Ks. dr T. Pomian Kruszyński
Tygodnik AS nr 22, 28 lipca 1935 (s. 20)