„Gdyby Zeus zechciał obdarzyć królową jakimś kwiatem, niezawodnie wybrałby różę; jest ona bowiem ozdobą ziemi, dumą roślinności; oddycha miłością, olśniewa blaskiem, upaja rozkoszną wonią” — tak mówi o róży Achilles Tacjusz, pisarz grecki.
Od zarania kultury ludzkiej kwiat róży związał się ściśle z historją rozwoju cywilizacji. Żaden inny kwiat nie był częściej opiewany, bardziej poszukiwany i ceniony. Róża jako ozdoba towarzyszyła ludziom od najdawniejszych czasów. Równocześnie stają się te kwiaty poważnym artykułem handlowym, służą do wyrobu pachnideł, znajdują zastosowanie w lecznictwie oraz w… kuchni.
Użytkowane w tak wieloraki sposób róże musiały sobie wywalczyć niebywałą popularność, którą uwieczniono nietylko w zapiskach kronikarzy, w pismach poetów, w rzeźbach, odciskach na monetach, ale również w rozlicznych mitach, podaniach i przysłowiach.
Pierwsze ślady przymierza tego kwiatu z człowiekiem znajdujemy w starożytnej Persji, którą zwano krainą róż. Cyrus był gorącym miłośnikiem kwiatów. Egipcjanie uprawiali różę od najdawniejszych czasów, traktując ją jednak jako produkt ściśle handlowy. Oni to pokrywali przeważnie olbrzymie zapotrzebowanie na róże, jakie było w starożytnym Rzymie.
Również i Semici dla róży mieli specjalne względy. W Piśmie Świętem jest kilka razy mowa o róży. W Księdze Mądrości spotykamy następujący ustęp Salomona: „Nośmy wieńce róż na skroniach, dopóki nie zwiędną”; w księdze Jezusa Syracha: „Słuchajcie mnie wy, święte dzieci, i kwitnijcie jak róże nad strumieniem polnym”.
Jedno z podań o róży głosi, że pierwszy krzak róży wyrósł z piany morskiej, oderwanej od ramienia kąpiącej się Afrodyty. Inne podanie greckie głosi, że Wenus i róża narodziły się równocześnie z piany morskiej. Według jeszcze innej legendy Flora w tęsknocie za Amorem, który pogardził jej miłością, stworzyła kwiat, „który odtąd śmieje się swoim powabem i płacze kolcami”.
Pierwsze róże, według podania, miały być tylko białe i były pozbawione zapachu. Barwę czerwoną mają zawdzięczać przypadkowi. Pewnego razu Adonis, ulubieniec Afrodyty, zapędziwszy się na polowaniu w odległe knieje leśne, został napadnięty przez dzika. Bogini, spiesząc mu na pomoc, cierniem kaleczy sobie stopę; kilka kropel krwi padło na kwitnącą różę i ta odtąd zakwitła purpurowo.
Pierwsze wzmianki o różach w Grecji znajdujemy w pismach Homera i Herodota, Anakreona i innych. Ten ostatni, opisując ogrody króla Midasa w Macedonji, wspomina o różach tam rosnących. Według Herodota macedońskie róże miały mieć sześćdziesiąt płatków. Również i w życiu codziennem Greków znalazła róża szerokie zastosowanie. Wyrabiano z niej kadzidło, olej, którym nacierano ciała poległych bohaterów; używano jej do celów leczniczych.
Rzymianie kochali róże, a kult tego kwiatu, zwłaszcza w czasach cezarów, przyjął olbrzymie rozmiary. Za czasów republiki prawo wieńczenia głowy różami przyznawał senat jako wielką nagrodę, a naruszenie tego prawa było karane.
U Rzymian róże były symbolem milczenia. Wieszano je tedy nad stołem biesiadników, aby przypominały, że nawet w czasie podniecenia winem należy być powściągliwym w mowie. Podawano je również jako dania. Jedną z takich potraw opisuje Atheneus: płatki różane mieszano w moździerzu z mózgiem kur, żółtkami, oliwą, rosołem z ryb, z dodaniem wina i pieprzu, następnie gotowano przy miernym ogniu. Soku z płatków róży używano przeciw brodawkom, korzeniem leczono wodowstręt. Elegantki rzymskie nacierały swe ciało po kąpieli proszkiem z suchych płatków — od tego ciało miało nabierać pięknej karnacji.
Zalew barbarzyństwa, idący od wschodu, i na tym odcinku wycisnął swe piętno. Kultura róż upadła i tylko nieliczne egzemplarze znalazły przytulisko w klasztorach. Chrześcijaństwo miało również wiele uznania dla róży i stawiało ją na czele wszystkich kwiatów, a kaznodzieje Matkę Boską nazywają „najpiękniejszą różą wśród niewiast”. W czasach chrześcijańskich powstało również wiele podań o róży. Hadrjan VI w 1521 r. wznowił symboliczne znaczenie róży jako znaku milczenia i kazał kłaść na konfesjonałach kwiat róży, aby przypominał spowiednikom o zachowaniu ścisłej tajemnicy spowiedzi.
W naszych czasach, mimo iż sztuka ogrodnicza olbrzymie robi postępy, zagarniając do swych szeregów coraz to nowe rośliny, stanowisko róży jako królowej kwiatów pozostaje nadal niezachwiane i można śmiało stwierdzić, iż zwiększył się jedynie orszak jej służebnic, a jak dawniej dzierży ona wysoko swe berło pierwszeństwa.
Marzena Saryusz-Stokowska

Tygodnik AS nr 21, 21 lipca 1935 (s. 25)