— Dzisiejsza polityka i wogóle cała konstelacja państw europejskich zupełnie jest pozbawiona poezji — oświadczył mi kiedyś mój przyjaciel, odznaczający się oryginalnemi poglądami. — Dawniej było przedewszystkiem znacznie więcej państw w Europie, na wszelkie gusta, zacząwszy od wielkich mocarstw, a skończywszy na operetkowych księstewkach niemieckich czy włoskich. Takie dwory monarsze żyły w kręgu wzajemnej adoracji, małpując Wersal czy Schönbrunn, co było bardzo ciekawe i nieraz wesołe. Ale też działy się wielkie awantury, polityka była terenem podobnym do gór Abruzzów, w których swego czasu grasował Rinaldo Rinaldini.
Słowa mego znajomego zastanowiły mnie. Poezja w polityce? Toć to widoczny absurd. Zastanowiwszy się jednak, doszedłem do przekonania, że było w tem trochę racji. Przyjacielowi memu chodziło o zewnętrzne oznaki, jeżeli już nie poezji, to pewnego uroku, barwności, oryginalności. Niestety, świat coraz bardziej podciąga się pod szablon i szarzeje.
Rozmyślając tak nad tem oryginalnem zagadnieniem — czy mapa geograficzna może posiadać pewną poezję — zacząłem wertować roczniki „Almanachu Gotajskiego” i, wodząc palcem po mapie, zwiedziłem sporo krajów.
Istotnie mało już oryginalności znaleźć można w ramach Europy. Ostatnie zabytki średniowiecznej barwności skończyły się z rokiem 1918, kiedy 30 kilka drobnych rezydencyj królewskich i książęcych żegnało, powiewając czerwoną chorągwią, swoich władców. I tak 30 kilka państw zlało się w jedną Rzeszę, zachowując tylko resztę odrębności. A przecież w końcu XVIII wieku Niemcy rozbite były na przeszło 300 państewek, wśród których były duże elektoraty, jak Bawarja i Saksonja, ale były też maleńkie księstewka, hrabstwa, biskupstwa i niezawisłe mniej więcej tereny, które zdawały się wtedy istnieć tylko po to, aby późniejszym autorom operetkowym dać odpowiedni temat do libretta. Ta „kieszonkowość” formatu tych państewek miała w sobie coś ze starej ramoty, coś z bajki.
Podobne scalenie nastąpiło też we Włoszech, gdzie do drugiej połowy XIX wieku istniały liczne państwa, których sama nazwa przywołuje nam na pamięć dawne, ubiegłe czasy: Królestwo Obojga Sycylji, Państwo Kościelne, Wielkie Księstwo Toskańskie, Księstwa Lukki, Guastalli, Parmy i tyle innych — to jeszcze resztka wspomnień z czasów kondotjerów.
Nie, Europa stanowczo popsuła się pod tym względem. Trzeba sięgnąć do Afryki, Azji i Polinezji, aby znaleźć jeszcze egzotyczne, a conajmniej oryginalne państwa. Jest to dziedzina, w której najlepiej orjentują się filateliści lub marynarze, gdyż przeciętnie obeznany z geografją człowiek mało tylko zna szczegółów o dalekich tych państwach. Mimo radja i telefonu niektóre zakątki świata w dalszym ciągu pozostają tajemnicą dla ogółu. Trzeba się porządnie „zagrzebać” w jakimś podręczniku geograficznym lub gotajskim „Hof-Kalender”, aby odkryć te ciekawostki mapy geograficznej.
Zwłaszcza Francja i Anglja posiadają pod swoim protektoratem sporo jeszcze egzotycznych państewek, w których w dalszym ciągu rządzą egzotyczni władcy, korzystając z oznak szacunku swych „opiekunów”. Jeżeli wiemy, że Tunis stoi pod panowaniem beja, to mało kto wie, że istnieją tam takie same ministerstwa, jak w Paryżu, tylko oczywiście mniejsze i będące całkowicie obsadzone przez Francuzów. Mało też kto wie, że order tunetański „Nishan-el-Iftikhar”, którego rozetka przypomina łudząco rozetkę „Legji Honorowej”, jest wysoce lubiany przez Francuzów, nie mogących dostać tamtego odznaczenia. Rozdawanie też tego orderu stanowi sprawę prywatną beja, który odnosi z tego również korzyści finansowe.
Królestwem Kambodży interesowano się bardzo przed wojną z okazji przyjazdu władcy tego kraju, króla Sisowatha, wraz z całym dworem i wielką ilością tancerek. Mieszkając w jednym z hoteli paryskich, król rozrzucał zwyczajem krajowców pieniądze między gawiedź uliczną, co zmusiło policję paryską do ostrej interwencji, gdyż przed oknami króla rozgrywały się homeryckie boje o „ludwiki”.
Francję uznaje również za protektorkę cesarstwo Annamu, posiadające około 5 miljonów mieszkańców, o bardzo ciekawej i starej kulturze. Podobnie jak i Wielka Brytanja, tak i ona obchodzi się bardzo uprzejmie z władcami plemion Afryki zachodniej.
Tygodnik AS nr 19, 7 lipca 1935 (s. 20)