Pierwszy uścisk dłoni pozostawia nieraz na zawsze niezapomniane wrażenie i ujawnia charakter człowieka, którego poznaliśmy. Po tem uścisku ręki wiesz, z kim masz do czynienia, możesz wyczuć, czy to człowiek szczery, czy też operujący w życiu różnemi fortelami, zakrywającemi jego właściwe oblicze. Ręka przecież i twarz to najbardziej wyraziste symbole człowieka, one obie najlepiej oddają myśl jego, przyczem kształt ręki bardziej jest wymowny od twarzy, która, posłuszna mózgowi, przybiera „okolicznościowe maski” i nieraz staje się tym murem, za który nie można spojrzeć, aby dostrzec duszę człowieka.
Ręka ludzka wiedzie niejako swoisty, zupełnie odrębny żywot. Będąc tem narzędziem, którem człowiek się posługuje we wszelkich swoich czynnościach, i najbardziej uprawnionym reprezentantem jego, ręka wie najlepiej o zamysłach swego pana, wykonywa jego polecenia i w ten sposób staje się w pełni jego odzwierciedleniem. Ręka, zwłaszcza prawa ręka, jest niejako sekretarzem człowieka, tem wierniejszym, że… mamy go ciągle pod ręką!
Ręka ma swoją własną fizjognomistykę. Są ręce piękne, podłużne, o palcach foremnych, zakończonych „migdałowemi” paznokciami, wyrażające zdolności artystyczne, finezję duchową, chwytliwość w zakresie myśli, ale równocześnie pewien brak woli i pewną nonszalancję. Ręce takie znajdujemy na portretach pięknych pań, ale też skądinąd groźnych wojowników, malowanych przez Van Dycka lub też Gainsborougha, a w nowszych czasach przez Filipa v. László lub też T. Stykę. Zupełnie inne ręce znajdujemy u słynnego Lenbacha, który nie malował ich stereotypowo, tylko uzgadniał niejako z charakterem osobistości przez siebie malowanej. Na słynnym portrecie Leona XIII widzimy rękę dyplomaty, podłużną, finezyjną, mądrą.
Lecz spotykamy się też z innemi rękami, rękami energicznemi, grubemi, które zdolne są zerwać wszelkie nici, jak pajęczynę, mogące utrudnić przejście drogi życiowej, i zburzyć nawet największy gmach, aby z jego fragmentów zbudować świątynię własnej chwały. Takie ręce miał Napoleon I, dziś spotykamy je u ludzi, którzy uczynili ze siebie symbol swego narodu i najwyższą jego instancję.
Typów rąk jest niezliczona ilość, każdy z nich jednak określa pewien charakter człowieka i ściśle odgraniczony jest od następnego. Ileż naprzykład myśli i refleksyj budzi spracowana ręka robotnika, na której widać cały jego żywot, która wszystkie jego życiowe przykrości i radości wyraża w sposób nadwyraz jaskrawy! Albo ręka elegantki — jakże jest wyrazista!
Jeżeli mówimy o rękach kobiet, to wkraczamy w dziedzinę odrębną, dziedzinę nadzwyczaj trudną do uchwycenia i nadwyraz efemeryczną, jak wszystko, co dotyczy tych pięknych istot. Pielęgnowanie ręki kobiecej najrozmaitszemi zabiegami kosmetyki nadaje jej wygląd stereotypowy, czyniąc z tych pięciu paluszków, pokrytych różowym lakiem, i tej pięknej dłoni cacko swego rodzaju, mówiące znacznie mniej, niż ręka mężczyzny, chyba że właścicielka jego chce uściśnieniem wyrazić jakąś ukrytą myśl. Podobnie jak szminka, kohl i wszelkie inne kosmetyki odebrały twarzy kobiecej dużo charakterystyczności, tak też i panienka, robiąca pięknej pani „manicure”, pozbawia ją wielu osobistych cech. Rączka kobiety jest „objet d’artem”, który, chociaż wygląda tak niewinnie i pokojowo, to jednak nieraz trzyma w swej garści nietylko bijące serce mężczyzny, ale też nici jego losów. Zauważono ciekawe zjawisko, że im mniejsza jest rączka kobiety, tem więcej tych serc męskich umie zamknąć w swej drobnej dłoni! Jest to jeden z paradoksów życiowych, na które niema nietylko wytłumaczenia, ale wręcz żadnej rady.
Często ręka jest niemym wyrazicielem wielkich chwil ludzkiego życia. Któż nie pamięta wstrząsającego obrazu Artura Grottgera p. t. „Znak” z cyklu „Polonia”, w którym jedynym tematem jest właściwie ręka, dająca pukaniem w szybę znak do wyruszenia na krwawe zapasy z Moskalem?
Jak dalece ręka stała się symbolem, świadczy najlepiej okoliczność, że prawodawstwo posługuje się od wieków wyrażeniami, jak „martwa ręka”, a polskie prawo mówi o majątku, danym spadkobiercom za życia spadkodawcy, że otrzymali go „ciepłą ręką”.
Może obserwacja fizjognomistyki ludzkiej ręki niejednemu zaoszczędzi złudzeń, może też przekona i wykaże nieznane zalety?
J. Godziemba
Tygodnik AS nr 13, 26 maja 1935 (s. 31)