25-lecie rządów Jerzego V.
Dni jubileuszowe, które rozpoczęły się dnia 6 maja, nietylko pod względem zewnętrznym, ale też z punktu widzenia doniosłości psychologicznej stanowią zdarzenie pierwszorzędne.
Pamiętna data 25-lecia rządów Jerzego V, króla Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanji i Wolnego Państwa Irlandzkiego, cesarza Indyj i Władcy Mórz, stała się dniem radości dla wszystkich jego poddanych, rozsypanych w pięciu częściach świata.
Naród brytyjski złożył królowi swemu szczery hołd przez usta premjera Ramsaya MacDonalda, który, ubrany w szkarłatne szaty doktora uniwersytetu w Glasgow, powitał monarchę w katedrze, tak jak lord Mayor City, wręczając monarsze złoty miecz z wyobrażeniem ważniejszych zdarzeń historji miasta w płaskorzeźbie, wyraził symbolicznie uczucia nie wiernopoddańcze, a synowskiego przywiązania stolicy.
Gdy wieczorem Jerzy V z pałacu Buckingham, za dotknięciem guzika elektrycznego, zaświecił wspaniałą iluminację w całem królestwie, miljonom świateł towarzyszyły śpiewy i okrzyki na cześć Wielkiej Brytanji i jej reprezentanta, króla.
Prasa całego świata uznała jednogłośnie, że nastrój, w jakim rozpoczęły się obchody jubileuszowe, nie przypomina „galówki”, czyli przymusowej i sztucznej atmosfery, w jakiej tego rodzaju zdarzenia zwykle się odbywają. Szczerość panująca pod tym względem w Anglji i bezpośredniość uczuć jest w tym wypadku najlepszą rękojmią prawdziwej wielkości monarchy i spoistości światowego imperjum. Stara angielska pieśń „Rule Britannia” nie jest przechwałką, gdy mówi w refrenie: „Panuj, Brytanjo, nad morzami!”
JGM.
Tygodnik AS nr 11, 12 maja 1935 (s. 8)