Zwycięzca Nurmiego Stan. Petkiewicz mówi: „Najdramatyczniejszy moment w mem życiu”…

Stanisław Petkiewicz po powrocie do kraju. (Fot. „As”)

Koleje życia Stanisława Petkiewicza, tego znakomitego szybkobiegacza, zwycięzcy Nurmiego i niedoszłego olimpijczyka, są istotnie niezwykłe.

Urodził się i wychował w Rydze. Tam skończył gimnazjum i tam poraz pierwszy przed 11-tu laty, jako 16-letni chłopiec, wystąpił na bieżni. Pierwsze zawody, w których brali udział uczniowie gimnazjum, nie przyniosły mu sukcesu. W biegu na dystansie 1 km. zajął czwarte miejsce. Dopiero później, okazując coraz większy talent, zaliczony został do lekkoatletycznej reprezentacji Łotwy i wówczas poraz pierwszy przybył do Warszawy, ażeby wziąć udział w międzynarodowych zawodach z Polską. W biegu na 5 km. zwyciężył dziś już nieżyjącego Freyera, w którym sport polski pokładał tak wielkie nadzieje.

Niedługo potem opuszcza Łotwę na zawsze i przenosi się do Polski. Bez trudności uzyskuje też obywatelstwo i od tej chwili sława jego jako znakomitego lekkoatlety rośnie.

Szczytowym punktem karjery Petkiewicza było nieoczekiwane dla całego świata sportowego zwycięstwo nad Nurmim we wrześniu 1929 roku. Jest tylko trzech biegaczy, którzy mogą się poszczycić pokonaniem genjalnego Fina; są to: Niemiec Peltzer, Fin Ritola i Petkiewicz. Tylko im trzem udało się w ciągu 12 lat karjery genjalnego biegacza pokonać „niezwyciężonego”. To zwycięstwo zdobyło Petkiewiczowi imię w całym świecie.

W świetnej formie bierze udział w meczach międzypaństwowych, odnosząc zaszczytne sukcesy. Startuje w Nowym Jorku i Bostonie i na sześć startów zwycięża pięciokrotnie. Potem jeszcze przez dwa lata odnosi duże sukcesy.

Aż wreszcie, w związku z rozmaitymi zarzutami natury sportowej, stawianemi przez kluby i organizacje, Petkiewicz zostaje zdyskwalifikowany. Usunięty z klubu, uznany za zawodowca, musi przerwać tak wspaniale się zapowiadającą karjerę sportową i szukać innych dróg i możliwości.

Wyrok o dyskwalifikacji został ogłoszony 3 kwietnia 1932 roku, a w dwa dni później Petkiewicz wraz z żoną opuszcza Warszawę, udając się do Genui. Tam wsiada na pokład transatlantyka pasażerskiego „Duilio” i płynie do Ameryki Południowej.

— Wyrok uznający mnie za zawodowca, a więc przekreślający karjerę sportową, był najdramatyczniejszym momentem w mojem życiu — mówi Petkiewicz. — Wszystko, na co pracowałem od szesnastego roku życia, przestało w jednej chwili istnieć.

Tygodnik AS nr 9, 28 kwietnia 1935 (s. 15)

Udostępnij ten artykuł