10 przykazań elegancji

Jean Harlow jest jedną z najpiękniejszych gwiazd światowego firmamentu filmu.

Napisała Jean Harlow

Właśnie byłam w trakcie przymierzania sukni w ogniu krytycznych spojrzeń sławnego artysty mody, Adriena, gdy dało się słyszeć pukanie do drzwi.

— Przepraszam, że przeszkadzam — usłyszałam młodzieńczy głos. — Lecz za chwilę zaczniemy „kręcić”, a nie mogę dać sobie rady z moją suknią.

Głos pochodził od jednej z najpiękniejszych młodych aktorek zespołu, która z przerażoną twarzą trzymała w jednej ręce bukiet kwiatów, w drugiej zaś bransoletkę z niebieskich pereł.

— Adrien, niech pan przyjdzie mi pomóc, gdyż nie wiem, czy mam włożyć bransoletkę, czy też kwiaty. Suknia wymaga jakiegoś dodatku, a nie wiem, którego.

Adrien przyjrzał się okiem konesera młodej aktorce, a następnie, wziąwszy z jej rąk bukiet kwiatów i bransoletkę, położył je na stoliku, jak również kitę ze sztrasów, którą miała we włosach.

— Oto, czego pani potrzeba! Jest pani gotowa do zdjęcia.

I rzeczywiście aktoreczka wyglądała po odjęciu tych ozdób daleko bardziej uroczo niż z niemi. Zdaje mi się, że ten drobny incydent jest dobrą nauczką dla każdej kobiety, przywiązującej wagę do elegancji. Kobiety zwykle grzeszą raczej przez nadmiar dekoracji, jak przez jej brak. Nie należy zapominać, że elegancja polega przedewszystkiem na prostocie.

Nie radzę nosić rzeczy, których jedyną zaletą jest to, że są dobrze dobrane. Ileż to kobiet kupuje pewną suknię tylko dlatego, że będzie ona świetnie harmonizować z kolją z topazów albo też z kolczykami. Nie należy również nosić za dużo biżuterji.

Niema nic bardziej szykownego nad czarny kostjum. Te panie, które nie mogą absolutnie obejść się bez jakiejś ozdoby, mogą włożyć biżuterję nieco żywą w kolorze lub też inną jaskrawszą ozdobę. Należy tu jednak zdecydować się na jedno lub na drugie. Ogółem biorąc, biżuterja lepiej nadaje się dla brunetek niż dla blondynek. Trzeba unikać rozproszenia wrażenia przez zbyt wielką ilość szczegółów.

Ukrywanie drobnych usterek jest bezwątpienia omyłką, gdyż podkreśla się je tylko w ten sposób. Przypomina mi się przykład pewnej znanej gwiazdy ekranu, która, mając ręce nieco duże, starała się je ukrywać zawsze w zarękawkach, kwiatach lub w koronkowych falbankach. Wkońcu spotkała pewnego dyrektora filmowego, który dał jej dobrą radę zapomnienia o swoich rękach, a nawet wykorzystania ich w odpowiedni sposób. Usłuchawszy jego rady, ręce jej stały się tak wyraziste, że zaczęto je porównywać do rąk nieporównanej Duse.

Wystrzegać się należy sukien o zbyt licznych kolorach. Jeżeli n. p. jest pani ubrana na zielono i bronzowo, pod żadnym pretekstem nie powinno się dodawać jeszcze trzeciego koloru, aby tamte podkreślić. Jeżeli suknia jest utrzymana w ciemnym tonie, to ożywienie jej zapomocą żywszego koloru musi być bardzo dobrze obmyślone. Przy żółtym sportowym kostjumie świetny efekt uzyskuje zielona chusteczka, byłoby jednak zupełnie niewłaściwem dodawać jeszcze czerwony pasek lub niebieski beret.

Wielkim nieprzyjacielem kobiety są kolory, które „gaszą” jej typ. Mało kobiet może pozwolić sobie na noszenie żywego, czerwonego koloru. Blondynki znowu powinny unikać wogóle kolorów zbyt żywych, podczas gdy kolory pastelowe dają im wyraz cukierkowaty i sztuczny. Kolory odpowiednie dla blondynki są bowiem: czarny, biały, niebiesko-morski.

Chociaż kolor jest rzeczą bardzo ważną w modzie, to nie należy mu jednak nigdy poświęcać linji sukni. Najważniejszą bowiem rzeczą jest właśnie sylwetka danej osoby. Ostrzegam przed noszeniem sukien zbyt przylegających, gdyż powodują one, że się w nich źle czujemy i mną się przy siadaniu. Ciało kobiece nawet w sukni nie powinno tracić pewnej swobody.

Mojem zdaniem nie należy nosić sukien tylko dlatego, że są modne, a które się nam nie podobają. Noszenie np. „szortów” na tenisie byłoby śmieszne, jeżeli one przeszkadzają w ruchach. To samo rozumowanie należy stosować, jeżeli chodzi o treny sukien, jak również o dekolt.

Kobieta, ubierająca się z gustem, powinna się starać, aby nigdy nie robiła wrażenia „wystrojonej”. Jeżeli usłyszy się, wszedłszy do salonu, wykrzyknik: „O! Pani X ma nową suknię!”, to oznacza to, że pani X ubrała się nieodpowiednio.

Oczywiście, że suknia powinna być dostosowana również do typu. Jeżeli posiada pani typ sportowy, nie należy ubierać się w eteryczną suknię, którą pani podziwiała na jakiejś młodej panience; jeżeli znów twarz pani jest w typie dziennym, a fryzura rozwichrzona, nie trzeba udawać osoby poważnej, znudzonej życiem, gdyż każdy pozna się na oszustwie.

I jeszcze jedna rada: niech się pani zbytnio nie maluje. Im bardziej usta pani będą uróżowione, a oczy podmalowane, tem mniejsze wrażenie zrobi pani suknia. Nakoniec jeszcze jedno: suknię należy naprawdę logicznie dostosować do okoliczności, w jakiej się ją nosi.

Jean Harlow

Tygodnik AS nr 20, 14 lipca 1935 (s. 25)

Udostępnij ten artykuł
Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *