Piękno naszego kraju.
Przywykliśmy patrzeć na Pomorze poprzez szafirowy pryzmat Bałtyku i widzieć w niem niemal wyłącznie nasz dostęp do morza.
Bezwątpienia rola dziejowa Pomorza, jako ogniwa między macierzystem zapleczem a bałtyckiemi wrotami na świat, jest najcenniejszą jego wartością, bynajmniej jednak nie jedyną. Niejedną też pełną entuzjazmu strofę pieśni o Ziemi naszej moglibyśmy poświęcić borom pomorskim, modrym jeziorom, tajemniczym cichym wyspom, pełnym zaklętych uroczysk — tej przecudnej perle ziemi, zwanej Szwajcarją Kaszubską.
Szwajcarja Kaszubska leży w najwyższym pasie Pomorza, w okolicy Kartuz, usianej turkusowemi morskiemi okami, w których spokojnej toni przeglądają się zalesione wzgórza, nadające całej okolicy charakter niemal górski.
Najwięcej jezior posiada powiat kartuski, bo aż 173, o łącznej powierzchni 6551 ha. Połowa jezior leży w dorzeczu rzeki Raduni, wpadającej do Wisły w pobliżu Gdańska — tej samej Raduni, o której matki kaszubskie od kilkuset lat śpiewają swym dzieciom posępną kołysankę „a w Raduni krwawa woda…”, na ponurą pamiątkę rzezi gdańskiej.
Wśród pagórkowatych pól Szwajcarji Kaszubskiej wiją się wstęgi rzek, mających duży spadek. Płynąc w głęboko wyżłobionych kotlinach, robią wrażenie potoków górskich. Wiele powstało kotlin po wyschniętych już jeziorach.
Tygodnik AS nr 11, 12 maja 1935 (s. 20)