Korona Gdyni

Front bazyliki morskiej w Gdyni według szkicu inż. Pniewskiego.

Charakter architektoniczny rozbudowującej się żywiołowo Gdyni obrazuje nerwowość współczesnych prądów, poszukujących nowej myśli architektonicznej. Niestety, w gorączce rozbudowy miasta opierano się na obcych wzorach, nie wnosząc w gdyńskie budowle twórczej, polskiej myśli architektonicznej. Gdynia nie posiadła dziś jeszcze swego własnego urbanistycznego wyrazu, lecz jest konglomeratem różnorodnych eksperymentów architektonicznych. Nizinna sylweta Gdyni znaczy się na horyzoncie konstrukcjami dźwigów i rysunkiem Kamiennej Góry.

Rozpływająca się architektoniczna sylweta miasta otrzyma wreszcie swój akcent architektoniczny, jakim dla Gdańska jest kościół Marjacki lub Wawel dla Krakowa. Towarzystwo budowy bazyliki morskiej w Gdyni rozpisało w r. 1930 konkurs na budowę kościoła-pomnika odzyskania morza. Wartościowym wynikiem rozpisanego konkursu jest praca prof. inż. arch. Bohdana Pniewskiego z Warszawy.

Świątynia wznosić się będzie na Kamiennej Górze, 115 m nad poziomem morza, zdala widoczna dla wpływających do portu gdyńskiego żeglarzy. Smukła, jasno strzelająca ku niebu trzema wieżycami sylweta, nowoczesna, a jednak związana z duchem tradycji kościoła, rysować się będzie na gdyńskim nieboskłonie niby symboliczna korona, wieńcząca już dokonane dzieło, czyn młodej polskiej państwowości.

Wiedziony ciekawością, zwróciłem się z prośbą do prof. Bohdana Pniewskiego, aby pozwolił przejrzeć mi setki rysunków i dziesiątki modeli projektów budowy tej monumentalnej świątyni. Oglądając prace prof. Pniewskiego, wyczuwam powiew genjalności w śmiałej, nigdzie nie spotykanej formie architektonicznego charakteru świątyni, przemyślanej z indywidualną głębią. Znakomity nasz architekt, oparłszy się na zdobyczach nowoczesnej techniki żelbetonowej, stworzył z nowego materjału wizję świątyni, łączącej się z duchem najszlachetniejszej tradycji kościelnego budownictwa.

Istota żelbetonu zbliża się do ekspresji gotyckiej swemi konstrukcyjnemi właściwościami. Wskutek używanych w epoce gotyku materjałów panował w jego konstrukcji rozpór boczny, w czasie gdy w nowoczesnej architekturze zwyciężają siły pionowe. Grubość muru, która takim balastem obciążała średniowiecze, przestała dziś być istotną z powodu nowych statycznych rozwiązań. Gdy dawniej rozwiązanie łuku było wyrazem konstrukcji wewnętrznej, dziś stanowi ono tylko zewnętrzną formę architektonicznego wyrazu.

Łacińska kultura dążyła zawsze do równowagi. To dążenie przebija się i dziś. Jedną z najwybitniejszych cech twórczości arch. Pniewskiego stanowi wprowadzenie rzeźby do nowoczesnej architektury — rzeźby, wygnanej przez dotychczasowych nowoczesnych budowniczych. Rzeźba według prof. Pniewskiego zatrzeć może linearność architektury nowoczesnej i stać się uzupełniającym elementem architektury tak, jak to było w epoce powstania Erechtejonu w Atenach.

Monumentalne gdyńskie dzieło stanie bokiem do morza, skąd widoczne będą trzy wieże, symbolizujące trzy zabory. Bazylika trójnawowa, w konstrukcji żelbetonowej, licowana będzie klinkierem. Między dwoma występami na wejściowej elewacji stanie figura Matki Boskiej, Gwiazdy Morza. Nad wejściem głównem ołtarz dla polowych nabożeństw, umieszczony na wysokości 9,5 m od poziomu placu. Przekrój świątyni, oparty na konstrukcji trzech ram ciągłych, tworzy bardzo proste rozwiązanie konstrukcyjne. Kościół całkowicie otwarty. Korzystając ze spadku naturalnego, zaprojektowano w dolnej części kościoła westybul reprezentacyjny oraz kaplicę dla chrztów i pogrzebów.

Kubatura bazyliki wynosi 62.380 m sześc. Zaprojektowanie kościoła na najwyższem północnem wzniesieniu orjentuje budowlę osią wzdłużną z południa na północ, umożliwiając w ten sposób największe wykorzystanie powierzchni wzgórza i właściwe usytuowanie placów: niższego dla wojska i wyższego dla publiczności. Z placów tych roztacza się przepiękny panoramiczny widok na port i morze.

Poszczególne elementy konstrukcyjne wiążą się w harmonijny rytm, a twórcza fantazja architekta zaciera z pomocą rzeźbiarskich czynników ostrość linearności żelbetonowej konstrukcji. Zewnętrze świątyni wypływa jasno z jej wnętrza, o skondensowanych, zwartych kształtach. W celu stonowania światła i stworzenia modlitewnego nastroju arch. Pniewski użyje witraży, które wykonane będą ze szlachetnego materjału — barwnych witraży o właściwościach i charakterze wzorów z Chartres czy Sainte Chapelle lub naszego Marjackiego kościoła.

W ten sposób pomyślana przez polskiego budowniczego bazylika morska stanie się rzadkim dokumentem naszej epoki, świadczącym nietylko o potędze państwowości, ale o wielkiej wartości artystycznej współczesnej naszej architektury. Dodać trzeba, że inż. Pniewski jest laureatem konkursu budowy Sądu grodzkiego w Warszawie, twórcą rekonstrukcji gmachu M. S. Z. w Warszawie i innych.

Budowa gdyńskiej bazyliki dochodzi do skutku dzięki energicznej działalności Towarzystwa Budowy Bazyliki Morskiej, w którego zarządzie są dziekan ks. J. Tuszyński, prezes Ryszard Gałczyński, W. Grabowski, A. Wachowiak, M. Berger, konsul N. Korzon, dr W. Łuba, inż. S. Łęgowski i inni. Niewątpliwie, iż budowa świątyni, której koszt obliczony jest na 3.500.000 złotych, dzięki wysiłkom wszystkich obywateli Gdyni rychło doprowadzoną będzie do końca.

M. Dienstl-Dąbrowa

Tygodnik AS nr 22, 28 lipca 1935 (s. 18)

Udostępnij ten artykuł
Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *