Niezmiernie rzadkim i cennym jest rodzaj talentu Leona Wyrwicza, jedynego współczesnego naszego monologisty. Wyrwicz, podobnie jak niegdyś Gustaw Fischer, stwarza subtelne obrazki z życia obyczajowego, kreśląc słowem i mimiką plastyczne postacie z miejskiego środowiska, mocno związane z życiem.
Był okres, gdy Wyrwicz tworzył aktualną ilustrację krakowskiego życia. Był to cykl kawiarniany z typami bywalców krakowskich kawiarni, cykl balowy, w którym nader dowcipnie parodjował tańce i sposób zachowania się znanych osobistości. Galerja typów scenicznych Wyrwicza jest niezwykle bogata — od andrusa aż do ordynata.
Humor jego błyska często przez łzy i posiada rzetelne walory, gdyż artysta nie używa nigdy płaskich dowcipów lub tak modnych szmoncesów czy pornograficznych szlagierów, serjowo fabrykowanych w północnej dzielnicy Warszawy, lecz stwarza pełne życia swoiste typy o literackiem zacięciu.
Żałować należy, iż Wyrwicz zdany jest jedynie na swoją własną twórczość, gdyż nie spotkał dotąd odpowiedniego literata, który mógłby dostarczyć aktualnych obrazków, utrzymanych na odpowiednim poziomie artystycznym i w formie plastycznej, odpowiadającej znakomitemu artyście.
Publiczność wysoce ceni humor swoisty i dobry smak krakowskiego artysty, darząc go zawsze i wszędzie zasłużonemi, gorącemi oklaskami.
d. d.

Tygodnik AS nr 20, 14 lipca 1935 (s. 28)