O odrębności i wartości kultury narodowej — obok nauki, sztuki i literatury — decyduje także, a może nawet przedewszystkiem, książka. Książka już nie jako dzieło twórczości jej autora, ale jako dzieło sztuki drukarskiej, typograficznej, której piękno kształtuje krój czcionek, układ, zdobnictwo, papier, oprawa.
Każda książka powinna być piękna. Zarówno cennik nasion, katalog, podręcznik szkolny, tom powieści czy zbiór poezyj. Każde z tych wydawnictw powinno być dziełem twórczej myśli i artystycznej pracy drukarza. Ale współczesny tyran-maszyna, który wartość jakościową rękodzieła typografa zamienił w oszałamiającą ilość w pośpiechu i niestarannie produkowanych książek, nie pozwala, jakże często, na oddanie w ręce czytelnika wydawnictwa, któreby przekonało nas o czujności drukarza nad szatą graficzną książki.
Ale są dni, w których na warsztacie pracy drukarza zjawiają się dzieła nieprzeciętnej miary, dzieła natchnionych twórców, którzy w kształt i melodję słowa zamykają najwyższe wzloty ducha, najszczytniejsze uczucia. Są dni, w których drukarz dostaje do złożenia i wytłoczenia dzieła, mówiące o pięknie, kulturze i znaczeniu narodu. Dzieł tych nie może drukarz oddać na pastwę niechlujnych maszyn. Musi odczuć i zrozumieć wartość i piękno tych dzieł, którym przyjdzie ujrzeć światło dzienne z jego oficyny drukarskiej. Tym dziełom musi nadać drukarz-artysta taki kształt, by w nim duch dzieła ożył i przemówił do czytelnika.
Musi wtedy pomyśleć typograf przedewszystkiem o czcionce, w którą przyjdzie mu zamknąć myśl autora, i o układzie, który jest najistotniejszą częścią duszy książki. Treść książek nigdy nie jest równoznaczna i równoważna. Nie można przeto ich wszystkich składać tą samą czcionką. Ale gdy w kasztach drukarskich jest mały zapas krojów czcionek, forma układu zadecyduje o oryginalności i pięknie książki. Tekst wielu książek, złożonych nawet tym samym krojem czcionek, można w przeróżnych czarnych formach rozmieścić na białej płaszczyźnie stronicy.
Każdy drukarz powinien być artystą o wielkiej indywidualności. I tak, jak po stylu dzieła sztuki malarskiej czy rzeźbiarskiej poznajemy twórcę, tak po kształcie zewnętrznym książki, po stylu jej formy graficznej, powinniśmy poznać artyzm i indywidualność typografa.
Książka polska już u zarania swej historji posiada piękne karty, gdy to ukazywały się wydawnictwa Szarfenbergerów, Unglerów, Wierzbięty. Wówczas piękno graficzne książek polskich nie ustępowało w niczem kulturze Zachodu. Później, z latami rozkładu politycznego w państwie i upadku kultury, a wreszcie z chwilą upadku niepodległości — przyszedł też zanik piękna książki. Książka polska musi wieść żywot tułaczy. Zaborcy nie pozwalają na rozwój polskiego piśmiennictwa, a tem samem nie możemy mówić o grafice polskiej książki. Utwory polskich pisarzy, cała natchniona literatura romantyczna, muszą być drukowane poza granicami ziem polskich, w oficynach lipskich, paryskich, brukselskich, londyńskich. Książka polska ma wtedy szaty cudzoziemskie, skromne, bo na inne nie pozwalała niezasobna sakiewka polskiego poety czy polityka-tułacza.
Po 1863 roku polska literatura i polska książka wydobywa się z mroków konspiracyjnych drukarń. Ale wciąż zapatrzona jest w obce wzory. I dopiero Stanisław Wyspiański, który genjuszem swym chciał przeorać całą kulturę duchową i materjalną Polski, ożywił polską grafikę drukarską. On to z rozmachem wielkiego reformatora-rewolucjonisty wskazał książce polskiej drogi, po których kroczyć powinna, by nasza rodzima kultura wzbogacona została prawdziwą, wspaniałą wizją książki szczerze polskiej. Nieraz wojny prowadzić musiał z kierownikami drukarń. Zwyciężył jednak, tworząc grafikę tygodników i gazet. Sam nadawał kształty swym książkom i dziełom przyjaciół twórców. Wskazał na znaczenie plam czarnych i białych układu, dobór ozdób graficznych — wspaniałe stylizowane kwiaty! — i ilustracyj, które powinny być oryginalnem dziełem sztuki, nie tandetą oleodrukową.
Wszyscy współcześni twórcy książek polskich są spadkobiercami myśli i pracy Wyspiańskiego. Przedewszystkiem wspomnieć trzeba o poecie Emilu Zegadłowiczu, który podobnie jak Wyspiański tworzył i tworzy kształt graficzny swych książek. Najpierw współpracował z typografem wadowickim Foltynem, przetwarzając na współczesne piękno formę graficzną staropolskich książek, zdobiąc swe dzieła średniowiecznemi drzeworytami lub też prymitywem współczesnego drzeworytnika Jędrzeja Wowry. W ostatnich latach znalazł najbliższego sobie duchem typografa poznańskiego, słynnego Jana Kuglina, wydawcę dzieł poetyckich w niezwykle oryginalnej, pięknej szacie graficznej.
Są książki, wydane przez Kuglina, które złożone zostały pierwszą oryginalną czcionką polską, t. zw. antykwą Jeżyńskiego, ozdobione drzeworytami barwnemi, a nawet inicjałami pierwszych słów utworu, malowanemi ręcznie, w każdym egzemplarzu książki inaczej. To już przepiękny powrót do wspaniałych książek średniowiecza, gdy zakonnicy farbą i inkaustem, nie znając druku, tworzyli nieśmiertelne dzieła sztuki graficznej.
Dziś współczesna książka polska odnosi zwycięstwa na wystawach międzynarodowych. I nietylko triumfuje piękno graficznego układu książek, ich dobry papier i oprawa, ale także zdobnictwo. Ilustratorami naszej książki stali się najwybitniejsi artyści, ażeby wymienić tylko W. Skoczylasa, Stryjeńską, E. Bartłomiejczyka, którzy nie, jak to dawniej bywało, „obrazkami” odtwarzają tekst, ale uzupełniają go rzetelnemi dziełami sztuki. Wielka to i niezapomniana zasługa przedewszystkiem wydawcy Jakóba Mortkowicza, który zainteresował artystów tym rodzajem sztuki.
Przy warsztatach drukarskich stanęło teraz, obok drukarzy-artystów, najmłodsze pokolenie grafików, którzy twórczo przemyślanym i oryginalnie opracowanym układem graficznym, świetnie sharmonizowanym z różnokształtnemi plamami ilustracyj, tworzą z poszczególnych stron książek, zarówno literackich, jak i albumowych, prawdziwe dzieła sztuki.
O pięknie książki trudno mówić, trudno pisać, by jej wizję graficzną uplastycznić w wyobraźni czytelnika. Książki trzeba kochać i gromadzić koło siebie, pięknem książek rozkoszować się, wracając do nich raz po raz, by odkryć w ich szacie graficznej coraz to nowsze wartości i artystyczne „smaczki”.
Pięknych książek nie wolno ze snobistyczną obojętnością gromadzić w szafach bibljotecznych czy na stolikach salonu. Piękne książki posiadają zawsze wartość zewnętrzną i wewnętrzną. Jedną i drugą musimy poznać, bo z jednej i drugiej możemy być dumni. Polska literatura i polska książka to jedne z najwspanialszych wartości we współczesnej kulturze.
Stanisław Witold Balicki
Tygodnik AS nr 18, 30 czerwca 1935 (s. 4–5)