Lalki nie dla dzieci

Lalka wystawowa, która już znalazła pomieszczenie w Muzeum sztuki stosowanej w Lipsku.

Epokę naszą, która uwolniła kobietę z okowów gorsetu i innych tortur, zalecanych przez sztukę podobania się, porównujemy z upodobaniem do czasów słonecznej Hellady, kiedy to strój luźny, malowniczy w bogactwie fałdów, pozwalał na normalny rozwój kobiecych kształtów, a konserwowały je ćwiczenia gimnastyczne na wolnem powietrzu. Wyobrażenia klasycznej budowy ciała pięknych Greczynek, zakute w marmury mistrzowskiemi dłońmi, pozostawili nam greccy rzeźbiarze. Junona, Diana, Psyche lub najbardziej ze wszystkich znana Wenus Milońska oczarowują nas, gdy przechodzimy amfilady sal paryskiego Louvru. Oczarowują i… onieśmielają. Bije z ich kamiennych twarzy głębia myśli, personifikujących do dziś dnia ideały kobiet tej, jakże dalekiej od nas, epoki.

I nikt już potem nie poświęcił kobiecie tyle miejsca w rzeźbie! Odnajdziemy przedstawicielki różnych narodowości i warstw społecznych dopiero w malarstwie. Kto zajdzie do wielkich galeryj obrazów, zobaczy kolejno wszystkie epoki, odzwierciedlone w szatach niewieścich. A choć to nie wyobrażenia trójwymiarowe, niemniej dają plastyczny obraz zmian, jakim podlegała na przestrzeni wieków sylwetka kobieca.

Jakże wielka dzieli nas odtąd przepaść. Przepaść, wytworzona przez wielką wojnę, po której wyszła kobieta innym człowiekiem nieomal, stojąc ramię przy ramieniu z mężczyzną w każdej dziedzinie pracy zawodowej. Musiały prysnąć wiekowe kajdany gorsetu! Życie postawiło nowe wymagania! Walka o byt dała kobiecie nowocześnie pojętą broń… pokojową — jej własną urodę, z obowiązkiem doskonalenia i konserwowania jej jak najdłużej. W służbę tej idei poszły studja naukowe, a jako sprzymierzeniec stanął zapomniany i wyklęty od czasów greckich — sport. Z jego pomocą powstał na naszych oczach istny cud — współczesna kobieta.

Smukła, wysportowana, uduchowiona przez rozszerzony zakres pracy umysłowej, przedstawia się kobieta w nowym typie rzeczywiście niezmiernie korzystnie. I co szczególnie uderza, to fakt, że nie musi być przytem skończoną pięknością, aby się podobać i być ciekawem zjawiskiem w życiu domowem, towarzyskiem czy przy pracy zawodowej. Byle w oczach i na czole jaśniała myśl!

I znów w rzeźbie współczesnej nie znajdujemy odpowiednika urody kobiet naszych czasów, pozostanie natomiast w dziedzinie malarstwa. Smukłe ich sylwetki przekaże następnym pokoleniom… lalka — nie dla dzieci — woskowa figura, zwana manekinem, służąca w domach mody do przymierzania kreowanych toalet, jakoteż do urządzania wystaw wielkich magazynów.

Ród manekinów wywodzi się z dość arystokratycznych wyżyn. Kiedy jaśniał najpełniejszym blaskiem dwór Króla Słońce, kiedy z Wersalu szły nakazy mody, dyktowane królewskim kaprysem, a oczy kobiet poczęły zwracać się na Paryż jako na wyrocznię w dziedzinie strojów, okazała się konieczność przewożenia każdej nowej kreacji do tych miast, które pragnęły naśladować przepych strojów dam dworu Ludwika XIV.

Kto wpadł na pomysł wykonania woskowej lalki na ten cel przeznaczonej, nie udało się później ustalić. W każdym razie, od tych czasów począwszy, wyjeżdżają takie woskowe elegantki paryskie w podróże nietylko dokoła Europy, ale dokoła świata i dały początek osobnemu przemysłowi, poświęconemu wykonywaniu lalek z wosku i masy papierowej na użytek królestwa mody.

Dalekie od swego pierwowzoru, udoskonalone w budowie postaci i w ruchu, przemawiające coraz ciekawszemi rysami twarzy, stanowią lalki woskowe doskonały przyczynek do propagandy w dziedzinie mody. Przedstawiają nietylko piękne panie, ale mężczyzn i dzieci, ozdabiają okna sklepowe i wnętrza domów mody, a pełne wdzięku ich postacie zdają się żyć jakiemś własnem, indywidualnem życiem, gdy wieczorem padnie na nie blask elektrycznych świateł.

Powstałe z naśladownictwa żywych istot, przewyższyły je niejednokrotnie szlachetnością linji i wytwornem ułożeniem, tak że dziś stały się znów wzorem dla rzesz kobiecych, oglądających niedościgłe, a wyidealizowane typy lalek-sobowtórów, by na ten sam sposób kształtować, przez odpowiednie zabiegi, swą urodę. A że typ ten jest bardzo pociągający, świadczy najlepiej fakt, że i gwiazdy filmowe anektują go na swój użytek. Także i malarstwo portretowe skłania się często w kierunku idealizowania postaci kobiecych na wzór typu smukłej, wytwornej w ruchach i miękkiej w linjach lalki woskowej. Czyż mogłyby się panie o to gniewać?

Ajaks

Tygodnik AS nr 15, 9 czerwca 1935 (s. 26–27)

Udostępnij ten artykuł
Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *