„Uszy” u owadów i pająków

Siliquofera grandis — pasikonik z Nowej Gwinei. Narząd słuchowy mieści się na goleniach obu nóg przednich.

Gdyby ktoś zapytał się was, Czytelnicy, czem słyszycie, zdziwilibyście się zapewne niezmiernie. Jakto czem? No naturalnie, że uszami. Czasami wprawdzie słyszy się powiedzenie: „Słuchaj uchem, a nie brzuchem”, ale któżby je brał dosłownie. Tymczasem znajduje ono zastosowanie — w odwrotnym sensie — w świecie owadów.

Przedewszystkiem owady, które same są zdolne do wydawania pewnych dźwięków, jak np. znane zapewne wszystkim dobrze pasikoniki lub świerszcze, posiadają narządy słuchowe. Jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że skoro się mówi o uchu, to na myśli mamy jego małżowinę pofałdowaną, osłaniającą otwór słuchowy, której zadaniem jest chwytać fale głosowe i wprowadzać je do wnętrza ucha. Tam uderzają one o błonę, nazwaną bębenkiem, której drgania zkolei udzielają się kosteczkom słuchowym i cieczy, a wreszcie skomplikowanemu aparatowi słuchowemu, gdzie podrażniony zostaje nerw słuchowy, który podnietę przenosi do naszej świadomości.

Przy pierwszej sposobności weźcie pasikonika do ręki i przyjrzyjcie mu się dokładnie. Na goleniach obu jego przednich nóg zauważycie owalną, nieco zagłębioną błonę bębenkową. Błona ta, podobnie jak u kręgowców, może znajdować się wewnątrz, przyczem nazewnątrz chroniona jest przez chitynowe zgrubienia, które pozwalają na mniejsze lub większe otwarcie szczeliny. Drgania tej błony bębenkowej udzielają się komórce uczuciowej, która podrażnienie przenosi na nerw słuchowy, za jego zaś pośrednictwem udziela się systemowi nerwowemu.

U szarańczowych znowu narząd słuchowy mieści się po obu bokach odwłoka. Okrągła błona bębenkowa jest wyraźnie widoczna u tych osobników, które nie posiadają skrzydeł. Między tym narządem a uchem zwierząt ssących można przeprowadzić daleką analogję. Małżowinie usznej odpowiadają u tych owadów chitynowe zgrubienia, które odbierają drgania błony bębenkowej i przenoszą je na nerw słuchowy.

Narządy słuchowe u motyli dziennych mieszczą się u nasady skrzydeł, u sówek zaś niektórych po obu bokach środkowego tułowia, u wielu innych jeszcze u nasady odwłoka. Ciekawym jest fakt, że narząd słuchu u motyli jest przystosowany do przyjmowania dźwięków o pewnej, ściśle określonej tylko długości fal. Przeprowadzono bowiem liczne doświadczenia i stwierdzono, że owady reagowały przez wykonywanie ruchów obronnych na zgrzyt wywołany pocieraniem korka o szybę; dźwięki zaś skrzypiec, klaskanie i pukanie nie wywoływało z ich strony żadnej reakcji.

Inaczej znowu, aniżeli owady, słyszą pająki. „Uszy” ich stanowią charakterystyczne włoski słuchowe, które mieszczą się na odnóżach. Niejednokrotnie pająk nie widzi muchy czy innej ofiary, a jednak zwraca się w jej kierunku. Nasuwa się pytanie: w jaki sposób zostaje o jej obecności powiadomiony? Fale głosowe, które powstają na skutek brzęku owadów lub drgania ich skrzydeł, wprawiają w ruch szczecinki słuchowe, które zkolei oddziaływują na aparat nerwowy. Także pod mikroskopem, pod wpływem głębokich tonów, zauważyć można drgania tych szczecinek.

Jakkolwiek zatem zwierzęta niższe, a przedewszystkiem owady i pająki, mają odmiennie wykształcone narządy słuchowe i tak ciekawie umiejscowione, to jednak zasada słyszenia jest analogiczna do tej, jaka istnieje u zwierząt wyższych. Fale głosowe pobudzają do drgań błonę bębenkową (u owadów) lub włoski słuchowe (u pająków), a podnieta ta poprzez komórki czuciowe i nerw słuchowy udziela się systemowi nerwowemu.

Dr Z. Maślankiewicz.

Tygodnik AS nr 10, 5 maja 1935 (s. 8)

Udostępnij ten artykuł