…tanecznym krokiem dookoła Europy…

Zizi Halama i F. Parnell.

Balet polski w paryskiej Operze Komicznej.

Ilekroć słyszeliśmy w Paryżu skargi, pochodzące zarówno od Polaków, jak i od cudzoziemców znających Polskę i jej sztukę:

— Dlaczegóż wreszcie nie pokażecie nam baletu polskiego?

— Dlaczego nie organizuje się pokazu tańców polskich na jednej ze scen Paryża?

Pytania takie zadawali różni różnym, w różnych okolicznościach: na przedstawieniach galowych oper czy baletów rosyjskich, czeskich, japońskich, hinduskich, szwedzkich — na wystawie polskiej sztuki ludowej Tow. Przyj. Polski i t. d.

Widocznie w Warszawie nie rozumiano, że pokazanie tego rodzaju oryginalnej sztuki polskiej stanowi pierwszorzędną i cenną propagandę. Lub może poprostu nie znajdowano funduszów na ten cel, nie miano serca „ryzykować”?…

Dowiadujemy się bowiem, że trupa Parnella, którą tak gorąco oklaskuje obecnie Paryż, otrzymała wprawdzie zasiłek rządowy, lecz zaledwie w sumie… 1.000 złotych, co miało znaczenie raczej moralne dla grupy czternastoosobowej, udającej się na podbój Europy… Pytamy więc Parnella:

— Jaka suma była niezbędna do sfinansowania tej wyprawy?

— 60.000 złotych! Udało mi się jednak tę sumę uzyskać. W przeciwnym razie w dalszym ciągu balet polski pozostałby nieznanym w Europie… Uważałem, że dalej czekać nie można! Jestem młody, za lat parę może nie starczyłoby mi już sił na taką włóczegę…

W ten sposób balet polski da się poznać w świecie dzięki inicjatywie obywatelskiej, i to zasługuje na podkreślenie jako przykład do naśladowania i w innych dziedzinach, w których czeka się na subwencje rządowe…

Podkreślić jednak również należy, że jeśli udało się te występy zorganizować w sposób odpowiedni, to dzięki najpopularniejszemu i najbardziej poważanemu dziś baletmistrzowi, który bawił niedawno w Polsce. Zgadujecie: mam na myśli Sergea Lifara. Jego zachwyt dla polskiego materjału baletowego był tak wielki, że opuszczając Warszawę, mimo pewnych przykrości, rzekł:

— Obiecuję wam, że najdalej za dwa tygodnie otrzymacie odemnie wiadomość!

Upłynęło istotnie czasu bardzo niewiele od tej chwili, a zdołano już nietylko przeprowadzić korespondencję, ale i ustalić terminy, i zorganizować wszystko technicznie. Postanowiono więc, że w Paryżu odbędą się 4 galowe przedstawienia tańców polskich w „Operze Komicznej”.

Piszemy pod wrażeniem pierwszego z tych wieczorów. Odbył się on dla zasilenia funduszów „Société de secours des Amis des Sciences” i z okazji 25-lecia „Société Française Radio-Électrique”. Przewodnictwo objął osobiście pan prezydent Republiki. Program składał się z trzech części: z operetki francuskiej, z baletu Lifara p. t. „Jezioro łabędzie”, wreszcie, w części 3-ciej i ostatniej, a najbardziej zaszczytnej, baletu polskiego. Wystawiono pod kierunkiem Parnella: „Lajkonika”, „Umarł Maciek”, „Dożynki”, „Mazurek” Chopina i „Chłopskie zaloty”. Główne role: Zizi Halama i Parnell wraz ze swym zespołem. Orkiestrą dyrygował szef orkiestry Opery warszawskiej, Jerzy Sillich.

Sukces był tak wielki, że pan prezydent Republiki pozostał w swej loży aż do końca, mimo, że wobec entuzjazmu sali podnoszono kurtynę trzy razy i w ten sposób przedstawienie przeciągnęło się poza północ (prezydent Lebrun zwykle znika przed godz. dwunastą w nocy!). Sala była wyprzedana na kilka dni wcześniej aż do ostatniego miejsca, nie rozdawano żadnych kart ulgowych czy bezpłatnych.

Należy nadmienić jeszcze, że dekoracje projektowali Galewski i Jewniewiczowa, zaś kostjumy: Topolski, Pronaszko i Galewska. Dekoracje oklaskiwano przy pustej scenie, przed rozpoczęciem występu! Szczegół bardzo charakterystyczny! Entuzjazm ogarnął nietylko salę i maszynistów, którzy też gorąco oklaskiwali za kulisami wykonawców, winszując sukcesu, jakiego dawno nie oglądali.

Pytamy naszych artystów o wrażenia. Parnell odpowiada:

— Po zapowiedzi i zachęcie Lifara liczyliśmy na sukces, lecz niemniej przeszedł on wszelkie oczekiwania!

— Plany?

— Więc 8-ego b. m. ponowne „Gala Polonais” pod przewodnictwem honorowem prezydenta Republiki, pod protektoratem ambasadorostwa Chłapowskich, min. Lavala, księżnej de Luynes i hr. du Bourg de Bozas. Dochód i tym razem przeznaczono na cel dobroczynny francuskich towarzystw, opiekujących się zresztą także i setkami niemowląt i dzieci polskich. Również w „Operze Komicznej” odbędą się dwa dalsze wieczory galowe, poświęcone już wyłącznie tańcom polskim: 12-ego i 17-ego b. m.; 10-ego jedziemy na dalsze występy do Szwajcarji; 1-ego maja tańczymy w Wintergarten w Berlinie, 1-ego czerwca — w Londynie… A potem chyba wrócimy na objazd Francji…

Fren.

Tygodnik AS nr 8, 21 kwietnia 1935 (s. 30)

Udostępnij ten artykuł