„Trzeba żuć, aby żyć!” — powiedział pewnego dnia wynalazca gumy do żucia — niejaki pan Adams: opatentował swój wynalazek i od tej chwili szczęki miljonów ludzi pracują dla niego i dla króla gumy do żucia Wrigleya. Zarobił na swym wynalazku miljony.
Miljonerem został również pan Palmer z Baltimore, który przez sześć lat szukał kapitalisty dla wprowadzenia na rynek flaszek do lemonjady z zamknięciem, opatrzonem gumowem uszczelnieniem. Wynalazek — nader prosty — przyniósł miljony.

Wielki majątek zdobył również człowiek, który gładkie szpilki do włosów, łatwo wypadające, zastąpił szpilkami karbowanemi. Inny znowu miljoner fortunę swą zawdzięcza wynalazkowi noża do otwierania puszek z konserwami.

Człowiek, który wpadł na genjalny pomysł fabrykacji ołówków, zaopatrzonych na jednym z końców w gumę do wycierania — stał się magnatem.
Pieniądze leżą na ulicy!… Małe, drobne wynalazki, które chronią przed drobnemi, codziennemi przykrościami — przynoszą fortuny. Człowiek, który wynajdzie „nieginące” spinki do kołnierzyków — zostanie napewno miljarderem…


Nieznani genjusze — na front wynalazków codziennego użytku!… Nie popadajcie tylko w przesadę, jak ów wynalazca, który skonstruował parasol, mogący jednocześnie służyć za awjonetkę i szczotkę do czyszczenia butów.
Z.
Tygodnik AS nr 5, 31 marca 1935 (s. 11)