Pół wieku sokolego lotu

Ćwiczenia Sokolic, które odbyły się w Krakowie z okazji 50-lecia istnienia Sokoła krakowskiego, wykazały wielką ich sprawność fizyczną i dobrą formę.

Każdy z nas starszych ma jakieś wspomnienie związane z Sokołem. Ci, których zastała wielka wojna już jako dojrzałych mężczyzn, spewnością pracowali na terenie Sokoła, ćwicząc się w musztrze i manewrach polowych, marząc o wolnej i niepodległej Polsce; młodsi uganiali po salach gimnastycznych i boiskach, które wówczas były jedynemi oazami, gdzie krzewiło się zdrowie fizyczne, dowodząc, że jeśli ciało zdrowe — to i dusza będzie zdrowszą.

Przez organizację tę przewinęło się dużo ludzi o wybitnem znaczeniu. Wielu z nich zasiada dziś na wysokich stanowiskach, przynosząc chlubę organizacji, w której stawiali swe pierwsze w pracy społecznej kroki. Wielu padło na polach walk, ofiarą życia dowodząc, jak bardzo ukochali ideę Niepodległości i sny o potędze Państwa Polskiego.

50 lat to potężny szmat czasu. 50 lat to prawie życie jednego człowieka, to jedno pokolenie. Cóż dopiero mówić o życiu organizacyj, które rzadko kiedy dochodzą do tak sędziwego wieku. 50 lat to dla organizacji dowód wymowny, że była naprawdę potrzebną, że oddaje wielkie usługi społeczeństwu, że dobrze służy Ojczyźnie. Wszystko to można powiedzieć o Sokole krakowskim, który w dn. 29 i 30 czerwca święcił swoje półwiecze.

Do Krakowa zjechali się dawni członkowie, zjechała się młodzież i przez kilka dni Kraków stał pod znakiem zielonych mundurów sokolich i czerwonych koszul, które przypominały dawne lata. Dziś jednak nie trzeba było się maskować jak przed laty. Dumnie powiewały sztandary z Orłami, prężyły się piersi, podnosiły głowy przy dźwiękach hymnu „Jeszcze Polska nie zginęła”.

Zlot Sokoła w Krakowie obejmował szereg dziedzin. Poza częścią ściśle „zlotową”, obejmującą ćwiczenia gimnastyczne i pokazy, które w założeniu swem stanowią podstawę działalności Sokoła, uczestnicy zjazdu wzięli udział w Święcie Morza, stanowiąc ważną część pochodu. Następnie odsłonięto tablicę ku czci członków Sokoła, poległych w obronie Rzeczypospolitej, wreszcie odbył się zjazd członków b. drużyn polowych Sokoła. Rzecz prosta, że tysiące Sokołów udały się także na Sowiniec, biorąc udział w gromadnem sypaniu kopca, że wszyscy uczestnicy Zlotu pochylili czoła u trumny Wodza Narodu, śpiącego snem wiecznym w Katedrze wawelskiej.

Pozatem młodsze pokolenia Sokołów zademonstrowały tężyznę fizyczną zarówno w pokazach gimnastycznych, jak i zawodach sportowych. Na stadjonie Cracovii wyrosła wielka brama, imitująca herb Krakowa, przez którą maszerowały setki Sokolic i Sokołów, demonstrując efektowne popisy grupowe przy dźwiękach muzyki. Widok tych setek, wykonujących w jeden takt ćwiczenia, był naprawdę imponujący i niezapomniany, a dla Krakowa szczególnie miły, gdyż przypominający czas wielkiego zlotu grunwaldzkiego z r. 1910.

Odbyły się zawody w szeregu gałęzi sportów, a więc i w gimnastyce na przyrządach, i w pływaniu, grach sportowych, na kajakach, w strzelaniu i t. d. W tej masie trudnoby kogoś wyróżnić, wymienić jakiegoś rekordzistę. Ale mamy wrażenie, że to nie jest najważniejszem. Głównym celem pracy Sokoła jest, aby boiska i sale gimnastyczne roiły się młodzieżą, przygotowującą się do poważnych zadań w społeczeństwie. I dlatego najbardziej pocieszającym był tak gromadny jej udział w ćwiczeniach sportowych.

To też w dniu jubileuszu Sokoła krakowskiego całe społeczeństwo nietylko Krakowa, ale i całego kraju słało pod zamek wawelski z głębi serca płynące życzenia „ad multos annos”.

W.

Tygodnik AS nr 19, 7 lipca 1935 (s. 7)

Udostępnij ten artykuł
Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *