Historja narodu odzwierciedla się nieraz w drobnych stosunkowo szczegółach, co do których jedynie specjalista jest dobrze zorjentowany. Do tego rodzaju zewnętrznych pamiątek historycznych należą ordery. Zachodzą co do nich tak w życiu codziennem, jak też w prasie najbardziej nieprawdopodobne omyłki, czemu zresztą nie można się dziwić; orderologja bowiem nie jest bynajmniej nauką łatwą. Istniało przecież tyle odznak, dzisiaj już zarzuconych z powodów politycznych, nazwy orderów tak często się powtarzają, a i dzisiaj posiadamy tak dużą liczbę istniejących nadal, że można się w tym labiryncie łatwo zgubić. Pozatem są ordery, z któremi tylko bardzo rzadko się spotykamy, jak n. p. z orderem konstantyńskim, nadawanym jedynie przez jednego członka domu Burbonów, orderem Feniksa, będącym własnością domu książąt Hohenlohe, i wielu innemi.
Jeżeli chodzi o Polskę, to najstarszym naszym orderem jest Orzeł Biały, wywodzony z czasów średniowiecza i sięgający według legendy założenia Gniezna na miejscu, gdzie znaleziono gniazdo z białemi orłami. Właściwa historja jego sięga jednak tylko panowania Augusta II, który w r. 1705, w walce z Karolem XII, podczas spotkania z carem Piotrem zamierzał artystycznie wykonanemi medaljonami odznaczyć swych stronników. Z tych prezentów królewskich, noszonych jako ozdoba, powstał z czasem order państwowy, nadawany już w początkach swych narówni ze Złotem Runem, orderem Podwiązki, orderem św. Ducha i Białym Słoniem duńskim. Za czasów niewoli Orzeł Biały stał się orderem rosyjskim, idąc po Aleksandrze Newskim. Odrodzona Polska znów przywróciła mu pierwotne miejsce, stawiając obok niego nowoutworzony order Polski Odrodzonej — na drugiem miejscu — oraz Virtuti Militari, założony w 1791. Orzeł Biały posiada jedną klasę, Polonia Restituta pięć klas, jak również i Virtuti Militari.
Przed wojną do najbardziej cenionych orderów należały odznaczenia austrjacko-węgierskie, rosyjskie i pruskie, które jednak w większej części przestały istnieć. W Austrji wprowadzono Krzyż Zasługi o licznych klasach, w Sowietach utworzono order Lenina (najwyższy), Czerwonej Gwiazdy i t. d. Jeśli chodzi o Prusy, to w dalszym ciągu ordery cesarskie noszone są ostentacyjnie przez oficerów, pragnących zadokumentować jedność z dawnem cesarstwem, oficjalnie jednak nie są one nadawane.
Oczywiście, że tak, jak w trzech cesarstwach, tak też i w innych krajach wypadki polityczne łączą się ściśle z powstawaniem orderów i z ich wartością. O ile n. p. przed wojną ordery serbskie notowane były na „giełdzie orderowej” dosyć nisko, o tyle ze wzrostem tego państwa i one poszły w cenę. Istnieją tam obecnie ordery Karageorgewiczów, najwyższy, Orła Białego, św. Sawy i t. d. Również Rumunja doczekała się „rewaluacji” swych orderów i dzisiaj odznaczenia Karola I, Korony Rumuńskiej, Gwiazdy Rumuńskiej i t. d. należą do pożądanych przez dyplomatów.
Najwyższym orderem włoskim jest łańcuch Anuncjaty, noszony z tytułu przynależności do domu królewskiego przez wszystkich jego członków, podobnie jak Złote Runo przez domy Habsburgów i Burbonów; pozatem posiadają go tylko nieliczne osoby. Drugie miejsce zajmuje order św. Maurycego i Łazarza o wielkiej przeszłości historycznej. Jeżeli chodzi o Francję, to orderem narodowym jest Legja Honorowa, założona przez Napoleona w r. 1802, której wielka wstęga ozdabiała niegdyś pierś ks. Józefa, ostatnio zaś stała się udziałem Marszałka Piłsudskiego, jak zresztą wiele wielkich wstęg najwybitniejszych orderów europejskich. Obywatele francuscy korzystają jeszcze z dosyć licznych orderów, nadawanych przez państwa, będące pod protektoratem Francji, a mianowicie orderu Nichan el Iftikhar, tunetańskiego, orderu Smoka, Kambodży i t. d.
Do bardzo starożytnych i cenionych orderów należą również te, które nadaje Stolica Apostolska, a mianowicie order Chrystusa, noszony obecnie jedynie przez kilka osób, order Grzegorza św. i Piusa. Pod opieką Stolicy Apostolskiej stoją też zakony rycerskie, a mianowicie suwerenny Zakon Maltański, którego odznaka nie jest, ściśle biorąc, orderem, lecz znakiem przynależności do niego, podobnie jak w zakonie św. Grobu i innych.
Jeżeli chodzi o Anglję, to odznacza się ona tem, że bardzo niechętnie i bardzo rzadko nadaje swe ordery obcym obywatelom. A przecież posiada nadwyraz czcigodne, o wielkiej przeszłości odznaki, jak order Podwiązki, order Ostu, Łaźni, nadany swego czasu Paderewskiemu, św. Patryka, Gwiazdy Indyj i t. d. Dewiza orderu Podwiązki „Honny soit qui mal y pense” (Niech będzie potępiony, kto o tem źle myśli) łączy się z historją założenia jego, gdy angielski monarcha, postradawszy sztandar w walce, zatknął na szpadę swoją podwiązkę, robiąc z niej nowy proporzec.
Szereg również orderów Hiszpanji i Portugalji cieszył się wielkiem uznaniem. Przedewszystkiem hiszpański order Karola i Izabelli, a następnie odznaki czterech zakonów rycerskich, to jest: Alcantara, Calatrava, św. Jakóba i Aviz. Większość z nich obecnie nie istnieje. Jeżeli chodzi o kraje skandynawskie, to dwa jedynie ordery stoją na wysokości Białego Orła, a mianowicie: duński order Słonia (drugi tejże nazwy jest sjamski), który nadany został swego czasu b. prezydentowi Wojciechowskiemu, a następnie order szwedzki Serafinów. Wśród orderów nowszego pochodzenia wymienić należy jako bardzo ceniony belgijski order Leopolda, a również holenderski Nassau-Oranien.
W ostatnich czasach dyplomaci europejscy zaznajomili się również z orderami japońskiemi, z których order Chryzantemy i order Wschodzącego Słońca z kwiatem Paulowni należą do najwyższych. Wypada zaznaczyć, że Wielką Wstęgę tego ostatniego posiadał Marszałek Piłsudski. Z orderów egzotycznych również odznaczenia afgańskie stały się udziałem niektórych Polaków podczas pobytu króla Amanullaha w Polsce.
Rozeznanie się w tych wszystkich finezjach orderowych jest rzeczą bezwzględnie trudną: istnieją bowiem n. p. dwa ordery Białego Orła: polski i jugosłowiański, Chrystusa: portugalski i papieski i t. d. Poznawszy bliżej dzieje orderów, uprzytamniamy sobie, że powstanie każdego z nich łączy się ściśle z jakąś wielką i ciekawą datą historji danego narodu. W tem właśnie historycy słusznie dopatrują się zasadniczej wartości odznaczeń.
Jan Maleszewski
Tygodnik AS nr 13, 26 maja 1935 (s. 14–15)