Przepych wiosny nad jeziorem Lugano

Widok na jezioro Lugano i okolicę.

Deszcz siąpi, jest szaro i nudno, a zieleń drzew wyłania się nieśmiało z pod brunatnych skorupek pąków. Mimo to odczuwamy już pęd do wyfrunięcia na łono bujniejszej przyrody, do skąpania się w potokach słońca, do szumu drzew leśnych i fal morskich. A jeżeli nie możemy wskutek niepomyślnych warunków opuścić warsztatów pracy biurowej czy domowej, to bodaj w wyobraźni pozwólmy sobie na piękną podróż na południe, która może, może stanie się rzeczywistością…

A więc dokąd? Szukamy słońca i romantycznej ciszy? W takim razie wyjedźmy nad najpiękniejsze z jezior, nad Lugano w północnych Włoszech.

Tam wiosna pyszni się już w całej pełni swoją krasą. Drzewa tryskają białem i różowem kwieciem, stoki wzgórz opływają szmaragdem pierwszej zieleni. Cały ten przepych wiosny usadowił się w tak pięknej okolicy, że Anglicy, którzy przyjeżdżają tutaj stale — a można im ufać, jeżeli chodzi o wybór miejscowości wypoczynkowej, gdyż jest to naród wytrawnych turystów — mogą być zadowoleni ze zmysłu artystycznego dobrego Boga.

Góry ugrupowane są tak malowniczo nad wijącem się wśród nich jeziorem, że przechadzka wzdłuż wybrzeża dostarcza coraz to nowych, zachwycających niespodzianek wzrokowych. Bezpośrednio ze zwierciadła wód wyrasta góra Monte Salvatore. Kilka minut przechadzki, a scenerja zmienia się. Na tle szafiru niebios zarysowuje się sylwetka góry, przypominającej popiersie kobiety. Lasy, parki, skąpane w słońcu wybrzeże niby złoty obrąbek zielonej, aksamitnej szaty — wykazują w całej pełni zdolności reżyserskie Boga nad jeziorem Lugano.

Lecz i tubylcy nie przesiedzieli wieków z założonemi rękoma. Z migotliwym blaskiem gwiazd konkuruje zwycięsko powódź świateł na ziemi. Całe miasto tryska jasnością, fosforyzuje oświetleniem al giorno. Zarysy domów są obrzeżone girlandami elektrycznych żarówek, a nawet kościoły wykazują swe romantyczne piękno w świetle elektrycznem. Tak wygląda Lugano podczas uroczystości, które tutejsza, pełna radości życia ludność obchodzi przy lada okazji.

Tygodnik AS nr 9, 28 kwietnia 1935 (s. 8)

Udostępnij ten artykuł