Co mówią paryscy mistrze mody o szmince i piękności?

Mistrz Antoine w swej pracowni paryskiej.

(Korespondencja własna).

Dlaczego Paryż wciąż przewodzi w modzie? Pytanie, na które odpowiadano sto razy, lecz wciąż nasuwają się odpowiedzi we faktach. Paryż lansuje modę, Paryż międzynarodowy, przyjmujący pomysły każdego, kto potrafi narzucić je swą indywidualnością i fantazją. Przecież nasz rodak, mistrz Antoine, jest z pochodzenia Polakiem. Dziś jest on dyktatorem fryzury świata całego, rozjeżdżając własnym samolotem od jednej filji swych zakładów do drugiej: z Nowego Jorku do Londynu, Paryża, na Riwierę i t. d. Podobnież Chanel, wątła i blada kobieta, niknąca niemal w tłumie…

— Jakto?! — przerwą me czytelniczki. — Chanel blada i niknąca w tłumie? Przecież jest ona królową mody, która lansowała niejedno już w zakresie stroju kobiecego?!…

Istotnie. Suknie, kapelusze, biżuterja, perfumy i szminki zawdzięczają jej niejedną z zasadniczych rewolucyj. Posiada ona również fabrykę perfum w Neuilly, i wśród stu znaków fabrycznych wyroby noszące markę „Chanel” czy „Antoine” są najpopularniejsze — nie dla swej dobroci, lecz spowodu zaufania do tych nazwisk. W wielkich magazynach paryskich Antoine posiada nawet własne stoiska, gdzie jego wykwalifikowany personel bezpłatnie radzi damom, jakie dobierać i stosować odcienie tego czy innego preparatu, za co w jego zakładzie przy ulicy Cambon płaci się setki i tysiące franków.

Czytelniczki zauważyły powyżej uwagę o prostocie Chanel. W tem właśnie kryje się sekret mody i smaku paryskiego, zatracany często na odległość. Widząc wyszminkowane panie w Warszawie i w Krakowie i zadziwiona wyglądem Chanel na jednem z przyjęć, zapytałam pewnego dyktatora mody paryskiej o powód.

Trudno było o odpowiedź. I w rezultacie… podajemy ją, niestety, anonimowo. Bo moda ma swe sekrety i nie lubi zdradzać ich…

Co mówią w tym sezonie w Paryżu o szmince?

— Żyjemy w epoce — usłyszałam — w której każda niemal pani używa szminki, choć niedawno jeszcze wiele pań szczyciło się nieużywaniem tych specyfików. Lecz jeśli mam powiedzieć pani coś ciekawego dla polskich czytelników, to wolałbym nie mówić o tych modach ekscentrycznych, jak paznogcie nakładane metalowe, paznogcie lakierowane na fioletowo — popołudniu, a na złoto i srebrno do sukni wieczorowej… Wolę mówić o szmince na codzień. Bo łatwo kobiecie zabłysnąć raz, na jakiemś przyjęciu, czy nawet intymnej wizycie. Lecz twarz kobiety szanującej się nie powinna wyglądać codzień jak paleta z farbami! Fjoletowe czy niebieskie powieki i zielony puder, lansowane niedawno, winny być stosowane ostrożnie i rzadko.

Szminka na codzień…

— Twarz kobiety, idącej z modą, winna niemniej zachować swą osobowość, rzecz właśnie najtrudniejszą. To, co mi pani opowiada o wrażeniu, jakie pani odniosła zagranicą, gdzie nadużywa się szminki — jest słuszne. Oczywiście! szminką można zaradzić brakom fizycznym; poszerzyć czy zwęzić usta, dodać rumieńców czy ująć. Lecz w tym ostatnim wypadku nie trzeba posuwać się tak daleko, by naturalny rumieniec czy bladość miały przestać istnieć dla oka patrzącego! Twarz musi zachować nawet pod szminką swój wyraz. Tak samo jak sukni nadaje się krój odpowiadający danej osobie, tak samo twarz musi zachować swe właściwości.

— Tak! Największa sztuka szminkowania polega na zachowaniu miary. Po chorobie nonsensem jest różować się przesadnie! Bladość rekonwalescencji też ma swój urok! A poza tem należy zawsze dobierać puder i krem matowy, nie zatykający porów twarzy. Puder najwyżej lekko różowy. Wargi szminkować różem dyskretnym; podobnież oczy! Zdarzy się wtedy, że pani, słuchająca tych rad, będzie jedyną, która zwróci uwagę w towarzystwie dam. Zresztą szminka jest jak alkohol. Zatracamy miarę. I dlatego niekiedy nie wystarczy spojrzeć w lustro: lepiej poradzić się osoby zaufanej! Kobiety dziś zatracają własny urok, bo tworzą sobie „mundur twarzowy”: szminkują się zawsze jednakowo! Oto jeszcze jeden błąd, którego należy unikać. Prawda! Są wyjątki: mam na myśli kobiety brzydkie, zyskujące na piękności przez egzotyczne niemal kolorowanie twarzy. Tu możemy tylko skłonić się z podziwem, jeśli kobieta potrafi wytworzyć sobie ciekawą osobowość. Lecz to, powtarzamy — wyjątki! Kobieta młoda, o pięknej cerze, pokrywająca policzki płatkami szminki, zasługuje na naganę, podobnież jak kobieta piękna, usuwająca całkowicie brwi naturalne.

— Na zakończenie powiem pani słów kilka o nowości fryzjerskiej: pióra z włosów, o kolorze naturalnym na dzień i w kolorze sukni na wieczór, pozwalające w ciągu pięciu minut uzyskiwać fryzurę żądaną, naturalną, oryginalną; by nadać, w zależności od humoru, taki czy inny wyraz twarzy. Powtarzamy: powinno się tylko akcentować własną piękność, podkreślać szminką, a nie zmieniać twarzy.

Wasza Feel.

Tygodnik AS nr 1, 3 marca 1935 (s. 29)

Udostępnij ten artykuł